Jak dodać do inteligentnego domu dowolne urządzenie sterowane pilotem? – cz.2

Dziś uzyskasz kolejne informacje dotyczące gotowego rozwiązania, którego opis rozpocząłem w poprzednim artykule (https://ztechnikazapanbrat.pl/integracja-markizy1/ ). Po uważnym przeczytaniu pierwszej części przygotowałeś uniwersalny pilot ze skopiowanymi sygnałami z oryginalnego. Potem dolutowałeś obwody do interesujących Cię funkcji realizowanych przez przyciski pilota. Na koniec, w zależności od posiadanego systemu inteligentnego domu, podpiąłeś przewody pod moduł cyfrowy taki jak Smart Implant firmy Fibaro.

W poprzednim tekście obiecałem, że podam Ci pełne rozwiązanie na przykładzie modułu Smart Implant firmy Fibaro wraz z gotowym do skopiowanie kodem LUA do oprogramowania sterowania markizy słonecznej.

Pamiętaj!

Samo rozwiązanie jak i kod LUA z powodzeniem może być zastosowany dla każdego urządzenia sterowanego pilotem, czyli do bramy wjazdowej, garażowej, rolet, żaluzji, itd.

W tym artykule:

  1. Przedstawię konfigurację i kod LUA umożliwiający sterowanie Twoim urządzaniem ze smartfonu dla instalacji opartej o urządzenia Fibaro.
  2. Pokażę, jak dodać przyciski ścienne tak, aby oprócz sterowania z pilota oryginalnego i ze smartfona można było również lokalnie zamykać/otwierać, włączać/wyłączać urządzenie z wygodnego przełącznika na ścianie.
  3. Wyjaśnię, gdzie i jak zdefiniować w systemie warunek, aby markiza została automatycznie zwinięta, gdy prędkość wiatru przekroczy np. 14km/h.

Jak za pomocą dwóch wyjść sterować trzema przyciskami pilota?

W poprzedniej części dowiedziałeś się, że moduł Smart Implant ma dwa wyjścia cyfrowe, podczas gdy mój pilot do markizy jest wyposażony w trzy przyciski. Na szczęście są trzy sposoby rozwiązania tej sytuacji, które przedstawiłem Ci wcześniej. Jednym z nich jest umiejętne wykorzystanie jednego modułu z dwoma wyjściami cyfrowymi.

Chcąc z dwóch wyjść cyfrowych zrobić trzy trzeba sięgnąć do systemu kodowania binarnego.

Oto mój pomysł…

Poniżej wersja finalna i jej praca na żywo. Pilot jest sterowany przez Smart Implant Fibaro zamknięty w puszce elektrycznej wraz z przełącznikiem roletowym.

Finalny produkt Smart Implant sterujący pilotem do markizy

Skoro nie masz tyle wyjść przekaźnikowych ile jest obwodów (przycisków na pilocie), musisz obecne dwa wyjścia z modułu Smart Implant użyć do kodowania binarnego rozkazu. Na dwóch bitach można zakodować aż 4 stany, czyli dokładnie tyle, ile jest Ci potrzebne. Poniższa tabela przedstawia stany pilota jakie musisz obsłużyć.

Smart Implant wyjście Q1 Smart Implant wyjście Q2 Rozkaz wysłany do pilota Numer przekaźnika zwierającego obwód pilota
0 0 Spoczynek (żaden przycisk nie jest wciśnięty) brak (wszystkie przekaźniki rozwarte)
0 1 zwijanie Przekaźnik 1
1 0 rozwijanie Przekaźnik 2
1 1 stop Przekaźnik 1
i Przekaźnik 2

Za pomocą wyjść cyfrowych Q1 i Q2 przyjmujących stany (0 i 1)  Smart Implant będzie kodował rozkazy dla pilota. Nie będzie bezpośrednio zawierał obwodów pilota, tak jak to zaproponowałem w pierwszym artykule.

Obwody pilota będą zawierane przez dodatkowe 3 przekaźniki sterowane przez demultiplex. Demultiplexer rozkoduje otrzymane binarne polecenie ze Smart Implant i wysteruje odpowiednie przekaźniki (patrz schemat ideowy poniżej).

Schemat ideowy rozwiązania
Schemat ideowy rozwiązania

W swoim rozwiązaniu użyłem demultiplexer 74HC4051, który jest urządzeniem 8 kanałowym, kodowanym przez 3 wejścia S0, S1, S2 – koszt około 10 PLN. Ograniczyłem się do wykorzystania 2 wejść na sygnały od Q1 i Q2. Dzięki temu uzyskałem możliwość zakodowania 4 stanów, a dokładnie 3 wyjść (Y7, Y6, Y5) podpiętych do 3 przekaźników sterujących obwodami pilota.

Poniższe zdjęcie pokazuje demuliplexer przylutowany do wejść sterujących przekaźnikami.

Podłączenie demulitplexer do przekaźników
Podłączenie demulitplexer do przekaźników

Jako przekaźniki zwierające obwody pilota, zastosowałem moduł SRD-05 z czterema przekaźnikami na płytce. (cena 14 PLN).

N

Wyjścia przekaźnikowe zwierające obwody pilota
Wyjścia przekaźnikowe zwierające obwody pilota

Uwaga: Pamiętaj, aby dobrać odpowiednie wspólne bezpieczne napięcie zasilania dla demuliplex oraz przekaźników. Ja zdecydowałem się na napięcie 5V, pomimo że Smart Implant zasilam napięciem 12V.

W realizacji przedstawionego rozwiązania pomagała mi profesjonalna firma projektująca urządzenia i systemy elektroniczne Pana Tomasza Radomskiego właściciela firmy Inowatronika.

Demultiplexer wraz z przekaźnikami, współpracując razem ze Smart Implantem pozwolą Ci na odpowiednie “wciskanie” przycisków pilota. 

Po zbudowaniu całego układu zgodnie z zdjęciami powyżej moja markiza rozwijała się i zwijała bez najmniejszych problemów ale nie mogłem jej zatrzymać w trakcie zwijania lub rozwijania. Okazało się, że prawidłowe wydanie komendy „stop” jest nie lada wyzwaniem.

Chcesz wiedzieć dlaczego? Czytaj dalej.

Wyzwanie przy rozkazie „stop”

Zgodnie z tabelą rozkazów pokazaną powyżej, polecenie „stop” wymaga jednoczesnego podania na wyjście Smart Implant dwóch sygnałów wysokich (1 , 1) co demultiplexer natychmiast interpretuje wystawiając stan wysoki na swoim trzecim wyjściu i trzeci przekaźnik zamyka obwód przycisku „stop” markizy. A przynajmniej tak mówi teoria 🙂

Następnie (zgodnie z tabelą rozkazów) każdy rozkaz, w tym komendę „stop”, należy odwołać przełączając Smart Implant w stan spoczynku – (0 , 0) po mniej więcej kilkuset milisekundach. Będzie to odpowiadało krótkiemu wciśnięciu i zwolnieniu przycisku „stop” na pilocie. 

Aby przejść w stan spoczynku (0 , 0) należy zdjąć jednocześnie obie jedynki z obu przekaźników Smart Implant, jeśli tego nie zrobisz to przez ułamek sekundy będzie stan pośredni (0 , 1) lub (1 , 0). Z takim przypadkiem mamy tu do czynienia.

Pomimo, że w kodzie LUA sterującym pracą modułu Smart Implant wydasz polecenie ustawienia Q1 na 0 oraz Q2 na 0 linię po linii, Smart Implant nie wykona tego jednocześnie

Zastanawiasz się jaka jest przyczyna takiego stanu?

Zasięgnąłem wiedzy zespołu deweloperskiego firmy Fibaro i dowiedziałem się, że takie zachowanie jest podyktowane bezpieczeństwem. System Fibaro po napotkaniu komend (poniżej) odnoszących się do modułu zewnętrznego, jakim jest Smart Implant, zachowuje się w następujący sposób.

  -- zakończenie rozkazu "STOP" - reset obu wyjść
   fibaro:call(296, "turnOff") 
   fibaro:call(297, "turnOff") 

Rozkaz otwarcia wyjścia Q1 (pierwsza linijka kodu) jest natychmiast wykonywany, ale system nie przechodzi do realizacji następnej linijki kodu. Zamiast tego czeka na potwierdzenie wykonania przez zewnętrzny moduł pierwszej instrukcji. Dopiero po otrzymaniu potwierdzenia od Smart Implant, że wyjście Q1 zostało otwarte (stan 0), następuje wykonanie drugiego polecenia (otwarcie wyjścia Q2). Ten czas pomiędzy wykonaniem polecenia linii nr 2 – Q1 i linii 3 – Q2 to kilkaset ms, co w zupełności wystarczy, aby demultiplexer odczytał to jako inny (niepożądany) rozkaz i wykonał polecenie zwijania markizy (0 , 1) zanim oba wyjścia zostaną otwarte (zresetowane).

Poniżej dla jasności cały cykl zakończenia rozkazu „stop” ze środkowym stanem przejściowym (niepożądanym).

(1 , 1) -> (0, 1) -> (0 , 0)

Jeśli masz markizę podobną do mojej, która po jednorazowym wydaniu polecenia zwijania lub rozwijania działa w ten sposób, że silnik markizy zwija lub rozwija płótno do końca, to podanym rozwiązaniem nigdy nie uda się wydać polecenia „stop”. Wynika to z faktu, że pośrednie (niechciane) polecenie – tu zwijanie (stan 0 , 1) będzie ostatnim poleceniem i nastąpi całkowite zwinięcie markizy. A chciałeś żeby markiza pozostała bez ruchu, prawda?

Spokojnie, z tej sytuacji również jest wyjście, wystarczy zapoznać się z dalszą częścią tekstu, by je poznać.

Ominięcie stanu przejściowego 

Tak naprawdę opisany stan przejściowy (poniżej zaznaczony grubą czcionką) pojawia się w dwóch sytuacjach:

  1. Podczas rozpoczęcia komendy „stop” (0 , 0) -> (1 , 0) -> (1 , 1)
  2. Podczas zakończenia komendy „stop” (1 , 1) -> (0 , 1) -> (1 , 1)

Pierwszy przypadek wydania rozkazu „stop” nie jest strategiczny, więc nie będę go szczegółowo opisywał. Wprawdzie stan przejściowy (1 , 0) się pojawi, co spowoduje wysłanie komendy rozwijania przed stanem właściwym (1 ,1) równoznacznym komendzie „stop”. Jednak stan przejściowy będzie utrzymywał się na tyle krótko, że markiza wcale bądź nieznacznie się przesunie i dlatego uważam go za mało istotny.

Drugi przypadek jest strategiczny dla prawidłowej pracy markizy. Jak opisałem w poprzednim rozdziale, uniemożliwia on zatrzymanie markizy w żądanym położeniu, gdyż ostatnim poleceniem wydanym przez układ będzie stan przejściowy (0 , 1) czyli zwijanie. Zamiast zatrzymać markizę w żądanej pozycji, za każdym razem nastąpi jej całkowite rozwinięcie.

A to nie jest pożądany przez Ciebie efekt.

Rozwiązanie polega na tym, aby w sytuacji przejścia w stan spoczynku z polecenia „stop” przytrzymać jedno z wyjść Smart Implant do chwili, kiedy drugie nie zostanie otwarte (zresetowane). Dzięki czemu przechodząc ze stanu (1 , 1) na (0, 0) nie pojawi się stan przejściowy (0 , 1). Taki efekt osiągnąłem dzięki dodaniu paru elementów logicznych (scalonych układów logicznych) do mojego układu pomiędzy wyjścia Q1 i Q2 ze Smart Implant, a przed wejściem na demultiplexer.

Przedstawione powyżej rozwiązanie jest dość skomplikowane. Wymaga wiedzy i umiejętności lutowania. Rozwiązanie opiera się o użycie bramek logicznych AND, OR, NOR oraz przerzutnika RS.

Schemat logiki rozwiązujący problem komendy "stop"
Schemat logiki gwarantujący stabilną komendę „stop”

Podpięcie przełącznika ściennego

Tak jak wspomniałem na początku artykułu do łatwej obsługi markizy, bramy, żaluzji czy innego urządzenia warto, abyś rozważył możliwość sterowania nim także za pomocą lokalnego przełącznika ściennego. Dzięki temu, gdy potrzebujesz skorzystać z urządzenia nie musisz ani szukać oryginalnego pilota ani sięgać po smartfona z aplikacją, wystarczy, że przyciśniesz przycisk na ścianie (taki jak poniżej).

Przełącznik roletowy z dwoma przyciskami
Przełącznik roletowy z dwoma przyciskami

Rozwiązanie polega na tym, że przyciski na ścianie będą także pośrednio “naciskać” odpowiedni przycisk pilota wymuszając w ten sposób bezpieczne nim sterowanie.

Smart Implant jest wyposażony w dwa wejścia cyfrowe, które się do tego celu świetnie nadają. Kupiłem dwuklawiszowy łącznik roletowy (zdjęcie powyżej), w którym wciśnięcie przycisku powoduje zamknięcie jednego z dwóch obwodów przełącznika ściennego. Informacja o wciśniętym przycisku ściennym zostanie wysłana do jednego z dwóch wejść modułu Smart Implant.

Jeśli masz inny system inteligentnego domu na pewno jego producent ma możliwość podpięcia wejść cyfrowych w podobny sposób, jak do Smart Implant. Wejścia cyfrowe do swojego modułu podłączysz korzystając z dołączonej do urządzenia instrukcji.

Kolejnym etapem po podpięciu wejść cyfrowych będzie ich przetestowanie. Moduł Fibaro wymaga pewnych ustawień Smart Implant do testów, które szczegółowo przedstawię w kolejnym rozdziale.

Konfiguracja Smart Implant 

Po wykonaniu wszystkich połączeń elektrycznych przyszedł czas na odpowiednie skonfigurowanie środowiska programistycznego Fibaro

Po dodaniu Smart Implant do systemu (według instrukcji) wejdź w jego podstawowy moduł, czyli Urządzenia -> Smart Implant (rys.1), nazwij go (rys.2) i przejdź do zakładki zaawansowane (rys.3). Tutaj zwróć uwagę na następujące nastawy:

  1. Ochrona dostępu: ustaw na „ON” – dzięki czemu naciśnięcie przycisku będzie kontrolowane przez scenę, którą utworzysz później.
  2. Konfiguracja wejść: Jeśli użyłeś łącznik roletowy z typowymi przyciskami monostabilnymi to dla obu wejść wybierz typ „Monostabilny”.
  3. Aktywacja scen po naciśnięciu przycisku: Tu określasz czy Smart Implant ma aktywować system CentralSceneEvent, odpowiedzialny za zdarzenia takie jak wciśnięcie przycisku. Tutaj także określasz jakie zdarzenia, np. pojedyncze lub podwójne naciśnięcie przycisku, będzie zgłaszane do systemu Fibaro. Wybierz pojedyncze kliknięcie dla zwijania i rozwijania i podwójne dla zatrzymania markizy.
  4. Czas po jakim wyście ze Smart Implant zostanie automatycznie wyłączone. Jak pamiętasz wyjścia Q1 i Q2 odzwierciedlają pośrednio proces naciśnięcia i puszczenia przycisku na pilocie, więc ustaw czas automatycznego wyłączenia na 800ms lub 1s. Prawidłowe dobranie czasu wymaga testów tego jak szybko pilot będzie realizował wysłanie sygnału do urządzenia.

Teraz po skonfigurowaniu Smart Implant i zapisaniu ustawień (ikona dyskietki), powinieneś oprogramować zdarzenie naciśnięcia przycisku ściennego, który będzie zwijał, rozwijał i zatrzymywał markizę oraz stworzyć wirtualne urządzenie do łatwego sterowania markizą na smartfonie.

Sterowanie urządzeniem z przełącznika ściennego

CentralSceneEvent to system, który monitoruje zdarzenia takie, jak wciśnięcie podłączonych przycisków wyłączników w systemie Fibaro. Jeśli system jest odpowiednio skonfigurowany (patrz rozdział powyżej) wciśnięcie przycisku wygeneruje zdarzenie, które zostanie zarejestrowane w menedżerze zdarzeń znajdującym się w CentralSceneEvent. Menedżer ten wywoła określoną scenę celem wykonania pewnych instrukcji. Zdarzenia, które zostały zdefiniowane podczas konfiguracji Smart Implant to pojedyncze i podwójne naciśnięcie przycisków przełącznika ściennego. Podsumuję to w poniższej tabelce. 

Przycisk 1
pojedyncze naciśnięcie 
Przycisk 2
pojedyncze naciśnięcie 
Przycisk 1
podwójne naciśnięcie
Przycisk 2
podwójne naciśnięcie 
Komenda wysłana do pilota Rozwiń Zwiń Stop Stop
Wyścia (Q1 , Q2) Smart Implant (1 , 0) (0 , 1) (1 , 1) (1 , 1)
Nazwa Sceny obsługującej zdarzenie Mar Przycisk Rozwin Mar Przycisk Zwin Mar Przycisk Rozwin Mar Przycisk Zwin
Nazwa i adres zdarzenia 291 CentralSceneEvent 1 291 CentralSceneEvent 2 291 CentralSceneEvent 1 291 CentralSceneEvent 2

Teraz zdefiniuj dwie niezależne sceny ” Mar Przycisk Rozwin” i ” Mar Przycisk Zwin”, które będą wykonywane po naciśnięciu pojedynczym lub podwójnym przycisku zwijania i rozwijania markizy.

W tym celu utwórz nową scenę LUA, nazwij ją odpowiednio i skopiuj podany fragment kodu w pole edytora języka LUA tej sceny.

-[[
 %% properties
 %% events
 291 CentralSceneEvent 1
 %% globals
 --]]
-- MARKIZA - zostal wcisniety przycisk sterujacy rozwijania makizy (klawisz strzalka w gore)
 -- Add 291 CentralSceneEvent to adress zdarzen Przycisku 1 Markizy 
 print("Sterowanie przyciskami do markizy")
local trigger = fibaro:getSourceTrigger()
if trigger["type"] ~= "other" then -- scena uruchomiona inaczej niz recznie
--analiza jakie zdarzenie wywolalo te scene
   local pressSource = trigger["event"]["data"]
	if (tostring(pressSource["keyAttribute"]) == "Pressed") then
     	print("jedno kliknięcie")
  	 	fibaro:call(296, "turnOn") -- rozwin
	elseif (tostring(pressSource["keyAttribute"]) == "Pressed2") then
   		print("podwójne kliknięcie")
   		-- ustaw kod binary "STOP"
   		fibaro:call(296, "turnOn") 
   		fibaro:call(297, "turnOn") 
  	end
end

Komendy print służą wpisaniu komunikatu na diagnostyczny ekran pod sceną i mogą być usunięte.

W podanym kodzie musisz podmienić adresy linii 4, 16, 20 i 21, aby były zgodne z adresacją w Twoim Smart Implant.

Pamiętaj, że właściwy adres znajdziesz posługując się menu po lewej stronie edytora kodu wskazując parametr interesującego Cię urządzenia tak jak na poniższym zrzucie przy poszukiwaniu adresu wyjścia Q1 Smart Implant.

Wykonanie kroków 1 -> 2 -> 3 spowodują wpisanie do edytora linijki takiej jak poniżej. W podobny sposób zastąp linie 16, 20 i 21.

fibaro:call(296, "turnOn")

Trudniejsze jest znalezienie właściwego adresu (wymaganego w linii 4) dla zdarzenia naciśnięcia przycisku na przełączniku ściennym. Aby skorzystać z podpowiedzi z lewego menu, należy znaleźć pod-urządzenie markizy odpowiedzialne za obsługę zdarzeń, które domyślnie jest ukryte.

W tym celu należy:

  1. W głównym urządzeniu Smart Implant odnaleźć pod-urządzenie – pilot z symbolem klapsy filmowej (z reguły jest ono jako trzecie). 
  2. W ustawieniach zaawansowanych pod-urządzenia z obrazkiem klapsy filmowej (zrzut poniżej) usuń zaznaczenie „To urządzenie nie jest pozkazywane w systemie”. Usunięcie zaznaczenia pozwoli Ci wyświetlić to pod-urządzenie w systemie podczas auto-uzupełniania kodu w LUA z lewego menu. Zwróć uwagę także na adres IP. U mnie jest to adres 291, który zostanie automatycznie wygenerowany przez lewe menu za chwilę.
  3. Na koniec wróć do kodu sceny „Mar Przycisk Rozwin” i w górnej części kodu w 4 linii, gdzie następuje definiowanie, kiedy scena ma być wywołana, jest zapis „291 CentralSceneEvent 1”, który musisz zastąpić swoim odpowiednikiem. W tym celu usuń moją linijkę i z menu po lewej stronie wybierz odnalezione pod-urządzenie z kroku poprzedniego wskazując „Przycisk 1″”Przycisk 1”.

W ten sposób prawidłowo stworzyłeś kod obsługujący rozwijanie i zatrzymywanie markizy przez 1-szy przycisk przełącznika ściennego.

W analogiczny sposób stwórz nową scenę o nazwie np „Mar Przycisk Zwin” i skopiuj podany fragment kodu w pole edytora języka LUA tej sceny.

-[[
 %% properties
 %% events
 291 CentralSceneEvent 2
 %% globals
 --]]
-- MARKIZA - zostal wcisniety przycisk sterujacy zwijania makizy (klawisz strzalka w dol)
 -- Add 291 CentralSceneEvent to adress zdarzen Przycisku 2 Markizy 
 print("Sterowanie przyciskami do markizy")
 local trigger = fibaro:getSourceTrigger()
 if trigger["type"] ~= "other" then -- scena uruchomiona inaczej niz recznie
--analiza jakie zdarzenie wywolalo te scene
   local pressSource = trigger["event"]["data"]
	if (tostring(pressSource["keyAttribute"]) == "Pressed") then
   		print("jedno kliknięcie")
   		fibaro:call(297, "turnOn") -- zwin
	elseif (tostring(pressSource["keyAttribute"]) == "Pressed2") then
   		print("podwójne kliknięcie")
   		-- ustaw kod binary "STOP"
   		fibaro:call(297, "turnOn") 
   		fibaro:call(296, "turnOn") 
    end
end

W powyższym kodzie musisz zmienić ponownie adresy w liniach 4, 16, 20 i 21.

To wszystkie działania, jeśli chodzi o konfiguracje zdarzeń. Teraz powinieneś móc zwijać i rozwijać markizę przez pojedyncze naciśnięcie przycisku ściennego, a podwójne przyciśnięcie powoduje jej zatrzymanie.

Utworzenie wirtualnego urządzenia dla markizy

Wirtualne urządzenie to urządzenie, którego działanie zostaje określone przez kod LUA. Sterowanie markizą wymaga naprawdę bardzo prostego kodu. Dzięki niemu na smartfonie pojawi się widget z 3 przyciskami podobny do oryginalnego pilota markizy. Poniżej widget, który wykonasz w kilku prostych krokach (poza ikonami, których narysowanie i dodanie pozostawiam Tobie).

Widget na smartfon do sterowania markizą
Widget na smartfon do sterowania markizą

Aby stworzyć widget podobny do tego powyżej:

  1. Przejdź do urządzeń i dodaj urządzenie wirtualne.
  2. Następnie nazwij urządzenie np. Markiza.
  3. W zakładce „Zaawansowane” zaznacz konfigurację „Trzy przyciski na wiersz” i naciśnij przycisk „Dodaj zestaw”, co automatycznie rozszerzy edytor LUA.
  4. Nazwij przyciski, skonfiguruj zaznaczone opcje i wpisz kod podobny do mojego podmieniając adresy ID na swoje według przykładu poniżej.
  5. Zapisz tak stworzone wirtualne urządzenie w systemie przez naciśnięcie ikony dyskietki.

I to już cała wymagana konfiguracja w tworzeniu bardzo użytecznego widgetu Twojej markizy.

Proste prawda?

Możesz ją przetestować naciskając stworzone przyciski „Rozwiń”, „Zwiń”, „Stop” w przeglądarce lub od razu na swoim smartfonie 🙂

Pamiętaj tylko o dodaniu tego urządzenia do konkretnej strefy (jakiegoś „Pokoju”), aby można było Twój widget odnaleźć w aplikacji na smartfon.

Automatyczne zwinięcie markizy przed silnym wiatrem

Jeśli chcesz, aby system sam zwinął markizę dopisz scenę, która będzie odpowiadać za to polecenie. Scena będzie wywoływana za każdym razem, gdy zmianie ulegnie siła wiatru. Oczywiście wewnątrz sceny określasz jaka wartość siły wiatru powinna zostać przekroczona, aby system zwinął markizę bez twojej ingerencji. 

Do odczytania aktualnej pogody wykorzystaj domyślny wbudowany system pogodowy uwzględniający podaną lokalizację. 

  1. Dodaj nową scenę LUA o nazwie np. „Mar silny wiatr”.
  2. Skopiuj podany przeze mnie kod, który znajdziesz poniżej.
  3. W linii 13 podmień adres IP dla wyjścia Q zwijającego markizę.
  4. Możesz ustawić siłę wiatru, powyżej której markiza zostanie zwinięta w linii 8 po znaku „>”.

--[[
%% weather
Wind
--]]

local weather = api.get("/weather")

if tonumber(weather.Wind) > 14.0 then
  print("UWAGA!!! SILNY WIATR: zwijam markize")
 
  fibaro:call(130, "sendPush", "UWAGA!!! SILNY WIATR: zwijam markize") --notyfikacja smartfone
  
  fibaro:call(297, "turnOn") -- zwin
end

Od tej chwili system będzie monitorował każdą zmianę siły wiatru i po wykryciu ustawionego odchylenia od normy zwinie markizę automatycznie.

Dodatkowo możesz wysłać notyfikację do siebie na smartfona dzięki linii 11, po tym jak zdefiniujesz swój smartfon w centrali systemu (u mnie ma on ID = 130)

Dodam, że w ten sposób możesz monitorować zmiany także np. temperatury jeśli w linii 3 zamiast zmiennej „Wind” wpiszesz „Temperature”. To wynika z zawartości tablicy jaka jest zwracana przez zmienną „weather” w linii 6, patrz kod poniżej.

 for i, v in pairs(weather) do
      print(i, v)
    end
---------------------------------
[DEBUG] 13:06:02: Temperature 15.6
[DEBUG] 13:06:02: Humidity 52.2
[DEBUG] 13:06:02: Wind 26.28
[DEBUG] 13:06:02: WeatherCondition cloudy
[DEBUG] 13:06:02: TemperatureUnit C
[DEBUG] 13:06:02: ConditionCode 26
[DEBUG] 13:06:02: WindUnit km/h


Podsumowanie

W ten sposób wykorzystując kopię oryginalnego pilota do markizy lub innego urządzenia sterowanego przez pilot: brama garażowa, brama wjazdowa czy żaluzje, zasłony itp. możesz nim sterować zdalnie ze smartfona.

Dodatkowo, w bardzo prosty sposób, możesz rozszerzyć zdalne sterowanie o czynności bezpieczeństwa.

W przypadku opisanego sterowania markizą możliwość jej złożenia jest nieoceniona, kiedy zapomnisz tego zrobić przed wyjazdem z domu.

Mało tego, jesteś w stanie dodać funkcjonalność, którą posiadają urządzenia z górnej półki – zabezpieczenie przed zbyt silnym wiatrem. W przypadku gdy warunki meteorologiczne się popsują system sam zwinie markizę i zabezpieczy ją przed zniszczeniem.

Mam nadzieję, że ten szczegółowy artykuł będzie dla Ciebie inspiracją i przewodnikiem.

W razie wszelkich wątpliwości lub pytań napisz w komentarzu.

Pochwal się jakie urządzenie podpiąłeś w ten sposób do swojego systemu inteligentnego domu.

Dobry dom musi być jak okręt,
Dobry gospodarz – jak kapitan.

Powrót do części 1 artykułu




Jak dodać do inteligentnego domu dowolne urządzenie sterowane pilotem? – cz.1

Artykuł ten poświęcę zagadnieniu sterowania dowolnym urządzeniem z pilota. Chcę Ci pokazać jak urządzenia sterowane tylko przez pilot wpiąć do systemu inteligentnego domu i w jaki sposób zarządzać nimi ze smartfona.

Zagadnienie omówię na przykładzie mojej elektrycznej markizy przeciwsłonecznej. Niemniej jednak, podane rozwiązanie jest uniwersalne i może być zastosowane do innych urządzeń sterowanych pilotem np. drzwi garażowe, brama wjazdowa, żaluzje w oknach itp.

Pokaże Ci jak markizę przeciwsłoneczną rozwijać i zwijać za pomocą aplikacji w smartfonie chociaż wcześniej mogłem do tego używać wyłącznie pilota. Zdalna funkcja składania markizy lub bramy garażowej czy wjazdowej przyda się zwłaszcza w sytuacji, kiedy wyjedziesz z domu i zapomnisz o jej złożeniu/zamknięciu.

W przypadku markizy zdalny dostęp uchroni ją przed zniszczeniem przy pojawieniu się silnego wiatru czy deszczu. Osobiście uważam, że opcja zdalnego i automatycznego zwinięcia markizy, w sytuacji grożącej jej połamaniem przez wiatr, jest warta wydania około 300 złoty na zaproponowane przeze mnie rozwiązanie.

Po zapoznaniu się z tym i następnym artykułem oraz wykorzystaniu zawartych w nim i sprawdzonych przeze mnie komend i ustawień będziesz w stanie podłączyć dowolne urządzenie sterowane pilotem do swojego systemu inteligentnego domu.

Szczegółowy opis zagadnienia wraz ze zdjęciami i kodem jest na tyle rozległe, że postanowiłem rozbić je na dwa artykuły.

Z poniższego tekstu dowiesz się:

  1. Jak zrobić kopię oryginalnego pilota od markizy, bramy, furtki, żaluzji. 
  2. Jak zdalnie sterować urządzeniem, będąc poza domem i wciąż wykorzystując pilot do urządzenia.
  3. Jak sterowanie urządzeniem i zintegrować go z systemem inteligentnego domu, pokaże to na przykładzie integracji z systemem Fibaro.

Sterowanie markizą, bramą, roletami ze smartfona – cz.1

W kolejnym artykule:

Drugi artykuł zawiera finalne rozwiązanie z kodem LUA i wymaganymi nastawami dla Smart Implant (https://ztechnikazapanbrat.pl/integracja-markizy2)

  1. Przedstawię konfigurację i kod LUA umożliwiający sterowanie Twoim urządzaniem ze smartfonu dla instalacji opartej o urządzenia Fibaro.
  2. Pokażę, jak dodać przyciski ścienne tak, aby oprócz sterowania z pilota oryginalnego i ze smartfona można było również lokalnie zamykać i otwierać urządzenie z wygodnego przełącznika na ścianie.
  3. Wyjaśnię, gdzie i jak zdefiniować w systemie warunek, aby markiza została automatycznie zwinięta gdy prędkość wiatru przekroczy np. 14km/h.

Kopiowanie oryginalnego pilota

Nawet jeśli nie zamierzasz automatyzować sterowania i tak powinieneś posiadać drugi zapasowy pilot do markizy.

Uważam takie rozwiązanie za konieczne ze względu na całkowity brak możliwości zwinięcia czy rozwinięcia markizy w przypadku uszkodzenia lub zagubienia oryginalnego pilota. Często markizy nie mają możliwości mechanicznego złożenia przez zwinięcie płótna korbą, wtedy jedynym sposobem złożenia markizy jest użycie jej wbudowanego silnika, który jest sterowany z pilota. Mało tego, brak sprawnego pilota w sytuacji nadciągającej burzy może być tragiczny w skutkach dla markizy i bezpieczeństwa otoczenia.

Do kopiowania pilota zalecam wykorzystać jeden z dostępnych na rynku pilotów uniwersalnych. Ważne jest, aby wybrany przez Ciebie pilot obsługiwał tzw. zmienną dynamiczną częstotliwość, co znacznie zwiększa szanse na prawidłowe skopiowanie Twojego oryginalnego pilota, który pracuje na nieznanych dla Ciebie częstotliwościach. 

Ja wybrałem pilot uniwersalny samokopiujący pracujący w zakresie 280-868MHz. Dzięki temu, że zakres pracy jest szeroki, mogę skopiować piloty z kodem stałym, zmiennym oraz dynamicznym. Oznacza to, że podczas kopiowania sygnału radiowego oryginalnego pilota do markizy, pilot uniwersalny automatycznie zeskanuje szeroki zakres częstotliwości i się dopasuje.  

Omawiany pilot samokopiujący o częstotliwości w zakresie 280-868 MHz kosztuje około 60 PLN. Fakt, że jest dwa razy droższy od pilota samokopiującego z kodem stałym 433.92MHz, ale dzięki temu istnieje większe prawdopodobieństwo, że skopiujesz oryginalny pilot.

Kolejna kwestia, to liczba kanałów jakie musimy skopiować, czyli innymi słowy ilość przycisków jakie znajdują się na samokopiującym pilocie. W większości przypadków pilot oryginalny do markizy (zdjęcie poniżej po lewej stronie) ma trzy przyciski: rozwiń, stop, zwiń, więc pilot uniwersalny musi mieć conajmniej 3 kanały.

Użyty przeze mnie samokopiujący pilot cztero-kanałowy w zupełności wystarczy, aby skopiować trzy przyciski oryginalnego pilota. Polecam pilot firmy Acurel (kod produktu:KR37B), który jest dostępny w kilku kolorach (zdjęcie po prawej).

Proces kopiowania jest zależny od producenta pilota uniwersalnego. Niemniej jednak sam proces można sprowadzić do kilku wspólnych kroków:

  1. Ustawienia pilota oryginalnego bardzo blisko pilota samokopiującego.
  2. Wprowadzenie pilota samokopiującego w tryb nauki.
  3. Wyczyszczenie (usunięcie) wszystkich kanałów pilota samokopiującego
  4. Wciśnięcie przycisku, który chcemy skopiować na pilocie oryginalnym.
  5. Obserwacja, czy pilot samokopiujący skopiował wysłany sygnał radiowy.
  6. Przypisanie skopiowanego sygnału do konkretnego przycisku na pilocie samokopiującym.
  7. Powtórzenie sekwencji dla kolejnych przycisków.

Dokładny proces kopiowania zawiera każda instrukcja obsługi pilota. Zalecam przed przystąpieniem do powielania przycisków, skasowanie (usunięcie) wszystkich wcześniej zapisanych sygnałów w pilocie samokopiującym, nawet gdy jest on nowy. Czasami podczas testów, w trakcie produkcji pilota, kanał zostaje zapisany i niezwolniony, co może przysporzyć Ci problemów podczas uczenia pilota.

Automatyzacja przycisków pilota 

Następnym krokiem jest zautomatyzowanie przycisków pilota tak, aby automat mógł “nacisnąć” przycisk za ciebie

Po przytrzymaniu palcem przycisku na pilocie, przycisk naciska specjalny element przewodzący pod przyciskiem i powoduje zwarcie (zamknięcie) dedykowanego obwodu elektrycznego. Z reguły element przewodzący zwiera konkretny obwód do masy. Tą właściwość wykorzystaj do zautomatyzowania pracy pilota. Powinieneś poza tym, że przycisk pilota zwiera obwód, zwierać go niezależnie poza pilotem dzięki przekaźnikowi. Takie podejście pozwoli Ci sterować markizą zarówno z pilota jak i za pomocą automatu wykorzystującego przekaźnik.

Uwaga: Przed dalszą pracą zalecam wyjęcie baterii zasilającej pilot, aby w przypadku zwarcia nie doszło do uszkodzenia elektroniki pilota.

Poniżej zdjęcie przylutowanych przewodów do przycisków pilota uniwersalnego (jest to płytka wewnętrzna czerwonego pilota przedstawionego powyżej).

Masz zapewne wrażenie, że praca związana z przylutowaniem czterech przewodów jest skomplikowana.

Nic bardziej mylnego!

Wystarczy, że choć trochę lubisz robótki elektryczne i masz lutownicę, wtedy z łatwością wykonasz poniższe czynności: 

  1. Wyjmij baterię z pilota.
  2. Zdejmij z pilota zewnętrzną przykrywkę i dostań się do przycisków pilota (powyższe lewe zdjęcie).
  3. Następnie rozpoznaj obwód, który zawiera wciśnięty przycisk pilota.
  4. Wlutuj przewody elektryczne do obwodu w taki sposób, aby zwarcie przewodów dało taki sam efekt, jak wciśnięcie przycisku pilota.
  5. Lutowanie powtórz dla kolejnych przycisków
  6. Włóż ponownie baterię do pilota i przetestuj.

W moim przypadku potrzebowałem łącznie czterech przewodów. Trzy przewody niezależnie dla każdego z przycisków pilota (lewe zdjęcie) i jeden wspólny przewód na masę (czarny przewód na zdjęciu po prawej).

Teraz musisz dolutowane przewody podpiąć pod zaciski bezpotencjałowe – przekaźnik. Zalecam użycie przekaźnika po to, aby nie wprowadzać żadnego dodatkowego napięcia do obwodu pilota. Przekaźniki mają za zadanie zamykać obwody, tak samo jak robią to przyciski pilota. Dzięki temu rozwiązaniu nie doprowadzisz do uszkodzenia elektroniki pilota. 

Uwaga: Długotrwałe zwieranie przewodów przylutowanych w poprzednim kroku nie ma sensu,  gdyż spowoduje to szybsze rozładowanie pilota, który będzie non stop wysyłał sygnał radiowy. To tak jakbyś wcisnął i trzymał przycisk na pilocie. 

Uwaga: Unikaj zwierania kilku obwodów jednocześnie. Takie działanie jest równoznaczne z jednoczesnym wciśnięciem więcej niż jednego przycisku na pilocie, co nie ma większego sensu. Mało tego, dla pilota samokopiującego, który będzie od teraz używany zamiast oryginalnego, może to oznaczać przejście w tryb uczenia i doprowadzić do utraty zapisanych sygnałów radiowych.

Następnym etapem jest podłączenie przekaźników zwierających obwody elektryczne pilota. 

Przekaźnik zamiast palca

Z mojego opisu powinieneś wywnioskować, że wykorzystasz pilot samokopiujący podłączony do przekaźników do tego, aby sterować dowolnym urządzeniem. Ostatecznie sterowanie urządzenia jest realizowane przez pilot, który wysyła odpowiedni sygnał radiowy, aby sterować pracą Twojego urządzenia.

Polecenie otwarcia/zamknięcia, rozwinięcia/zwinięcia czy załączenia/wyłączenia w zależności od typu urządzenia zostanie wydane przez moduł cyfrowy z przekaźnikami. Przekaźniki mają za zadanie zewrzeć odpowiedni obwód tak jakbyś to Ty wciskał właściwy przycisk na pilocie. Tym cyfrowym modułem może być dowolny moduł wyjść cyfrowych kompatybilny z Twoim systemem inteligentnego domu. 

Dalsza część opisu oparta będzie o posiadany przez Ciebie systemem inteligentnego domu, w którym praca przekaźników jest kontrolowana przez Twój system inteligentnego domu. Zakładam, że producent wybranego przez Ciebie systemu inteligentnego domu posiada w swojej ofercie moduł wejściowo/wyjściowy, czyli tak zwany moduł I/O

U mnie modułem I/O jest Smart Implant firmy Fibaro. Ten jak i inne elementy automatyki Fibaro nabyłem od wyłącznego dystrybutora Fibaro – https://fibarowilanow.pl/, który wielokrotnie merytorycznie pomagał mi rozwiązać różne zagadnienia techniczne konfiguracji i oprogramowania systemu Fibaro. Tak samo było i tym razem przy okazji oprogramowania nowego mechanizmu obsługi zdarzeń (CentarlSceneEvent), o którym w dalszej części.

Smart Implant posiada dwa bezpotencjałowe styki, a więc przekaźniki. Sterując je z systemu będziesz zamykać odpowiednie obwody pilota i w ten sposób realizować wysyłanie sygnału z uniwersalnego pilota do markizy. Dodatkowo moduł Smart Implant ma możliwość podpięcia wejść cyfrowych, które użyjesz do podłączenia przełączników ściennych.

Fibaro Smart Implant
Smart Implant firmy Fibaro

Moduł Smart Implant posiada dwa bezpotencjałowe wyjścia (patrz zdjęcie powyżej), którymi mogę sterować ze smartfona z dowolnego miejsca na świecie. Ze względu na charakterystykę pracy pilota i proponowany sposób wykonania podłączenia przewodów do pilota, bezpotencjałowy przekaźnik musi być ustawiony w tryb pracy – normalnie otwarty, a jego zwieranie nie powinno występować na dłużej niż 800ms, co odpowiada krótkiemu wciśnięciu przycisku na pilocie. Te wymagania zostaną ustawione później bezpośrednio w konfiguracji Smart Implant.

Jeśli uważnie czytałeś artykuł to właśnie wykryłeś pewną niedokładność. Otóż, moduł ma dwa wyjścia (dwa przekaźniki), a pilot markizy ma trzy przyciski…

Co zrobić w takiej sytuacji?

Ilość kanałów pilota (wykorzystywanych przycisków pilota) jest inna niż przekaźników dostępnych w module, widzę tu więc trzy możliwe rozwiązania:

  1. Pierwsze i najłatwiejsze do wykonania to podłączyć przylutowane przewody z pilota bezpośrednio do zacisków wyjściowych modułu. Oczywiście możesz podpiąć tylko dwa obwody odpowiedzialne za rozwijanie i zwijanie rolety bez obwodu przycisku stop. W tym rozwiązaniu ograniczeniem będzie brak możliwości rozwinięcia markizy w stopniu pośrednim pomiędzy 0 – 100%, ale strategiczną funkcję to rozwiązanie spełni. Zawsze będzie można zwinąć markizę w przypadku wiatru automatycznie lub zdalnie ze smartfona. Pamiętaj, aby przewód odpowiedzialny za zatrzymanie (przycisk stop pilota) odizolować tak, aby nie dotykał innych przewodów, nie możesz go podłączać do masy.
  2. Kolejny sposób jest równie prosty i polega na wykorzystaniu dwóch modułów Smart Implant. To rozwiązanie zwiększa cenę, ale możesz dzięki niemu łatwo zaprogramować łącznie trzy niezależne obwody pilota.
  3. Trzeci wariant jest najtrudniejszy i polega na realizacji pełnej funkcjonalności markizy (komenda rozwijania, stop i zwijania) przy wykorzystaniu tylko jednego modułu Smart Implant. Czy jest to możliwe? Przeczytaj mój następny artykuł, aby się tego dowiedzieć.

Pierwsze rozwiązanie (zdjęcie poniżej) jest już gotowe i wymaga odpowiedniej konfiguracji modułu Smart Implant, które wraz z kodem LUA przedstawię w drugiej części artykułu.

Schemat podłączenia pilota do Smart Implant
Schemat prostego podłączenia pilota z modułem cyfrowym

Podsumowanie części 1

Ufam, że poszerzyłeś swoją wiedzę o opisany przeze mnie uniwersalny sposób rozszerzenia funkcjonalności Twojego urządzenia markizy, bramy, rolety lub jeszcze innego.

Od teraz powinieneś bez problemu skopiować swój oryginalny pilot i dolutować do niego obwody, które są zamykane przez zewnętrzne przekaźniki, tak jakby były wciskane przyciski pilota.

Oczywiście to nie koniec!

W drugiej części artykułu dowiesz się jak rozwiązać zagadnienie mniejszej ilości wyjść z modułu w stosunku do przycisków pilota i podam gotowy do skopiowania kod LUA dla systemu Fibaro.

Ciąg dalszy tego artykułu

Podziel się jakie urządzenie zamierzasz podłączyć do systemu inteligentnego domu i jakie trudności widzisz?




notiOne to breloczek który pomaga odnaleźć Twoje cenne rzeczy

Czy pamiętasz ile razy w życiu, zestresowany szukałeś kluczy czy portfela? Jak często okazywało się, że je zawieruszyłeś?

Może wcale nie zostały ukradzione!

Klucze po prostu wypadły Ci i leżą przed autem na parkingu czekając na podniesienie lub zostały na biurku w biurze.

Co tak naprawdę jest potrzebne do znalezienia naszych cennych rzeczy?

Czy tylko urządzenia posiadające wbudowany system GPS i kartę SIM do internetu są w stanie pomóc nam w odnalezieniu rzeczy?

Na te pytania odpowiem prezentując mały breloczek notiOne, który nie ma wbudowanej anteny GPS, nawet nie ma karty SIM, a pozwala na odnalezienie przytwierdzonej do siebie cennej rzeczy.

notiOne - breloczek
notiOne – breloczek

notiOne prezentacja i montaż w deskorolce elekrycznej

GPS –  skąd się wziął i jak działa?

Wspomniałem o systemie GPS. Czy wiesz, że pierwsze prace nad stworzeniem satelitarnego systemu nawigacji rozpoczęły się w roku 1973? GPS miał mieć zastosowanie wyłącznie do celów militarnych, była to taka tajna „broń wojskowa”, którą starał się odzyskać bohater James Bond w filmie „Tomorrow Never Dies” (Jutro nie umiera nigdy z 1997 r).

Pierwszy satelita systemu GPS został umieszczony na orbicie w styczniu 1978 r., a w lipcu 1995 r. system uzyskał pełną sprawność operacyjną.

Obecnie (po przeszło 30 latach) nikogo nie dziwi fakt, że za pomocą aplikacji w smartfonie, tablecie czy nawet smartwatchu jesteśmy w stanie określić swoje położenie dzięki systemowi GPS z dokładnością do 4–12 metrów.  

Przy lokalizowaniu przedmiotów korzystających z systemu GPS niezbędne są dwie rzeczy:

  • dostęp do satelitów krążących po orbitach na wysokości około 20 km nad powierzchnią ziemi, co praktycznie zawęża korzystanie z GPS wyłącznie do otwartej przestrzenii
  • sieć Internet, dzięki któremu urządzenie wyposażone w antenę GPS, po określeniu swojego położenia, będzie w stanie je przesłać do poszukującego zguby.

A jak to wygląda dziś?

Czego potrzebujemy od urządzeń lokalizujących?

Opisane powyżej rozwiązanie śmiało spełnia wymagania dzisiejszych urządzeń ale nie spełnia naszych oczekiwań. Chcielibyśmy aby:

– urządzenie lokalizujące można było przyczepić dyskretnie do każdej wybranej przez nas cennej rzeczy,

  • było relatywnie tanie, skoro będziemy ich posiadać kilka (do kluczy, portfeli, torebek)
  • nie wiązało się z miesięcznym kosztem jak np. abonament dla karty SIM
  • było małe i lekkie
  • prawie nie zużywało baterii
  • działało także w miejscach zabudowanych (biura, kina, sklepy)
  • wysyłało do nas swoją lokalizację z miejsca, w którym jest problem z zasięgiem (nie ma pokrycia sieci)

notiOne jest wielkości 5 zł
notiOne jest wielkości 5 zł

Generalnie, chcemy aby cenne dla nas przedmioty takie jak klucze, smartfon, damska torebka, czy torba z laptopem mogły zostać przez nas zlokalizowane w przypadku zgubienia lub kradzieży i to w każdej sytuacji oraz miejscu. Bez względu na to czy mają dostęp do satelitów krążących nad ziemią oraz czy jest zasięg sieci komórkowej.

notiOne przyczepiony do kluczyków samochodowych

Warto także użyć breloczka notiOne do ochrony roweru, hulajnogi lub deskorolki (zwłaszcza elektrycznej ze względu na jej cenę). Ja notiOne używam do ochrony kluczy samochodowych (zdjęcie powyżej) i Trikke’a.

Pomocne okazują się tak popularne dziś, sieci społecznościowe.

Wykorzystanie sieci społecznościowych, a dokładniej wszystkich możliwych otaczających szukany przedmiot smartfonów/tabletów i innych urządzeń potrafiących komunikować się w technologii bluetooth jest rozwiązaniem dla powyższych oczekiwań .

Na taki pomysł wpadła polska firma Notinote Sp. z o.o. z Poznania, która umożliwia zlokalizowanie swojego małego urządzenia – breloczka notiOne,  przyczepionego do cennej dla nas rzeczy.

Breloczek notiOne używa do określenia lokalizacji swojego położenia, znaną pozycję pobliskich innych smartfonów lub tabletów.

Jak to jest możliwe?

Dzięki temu, że w każdym miejscu na ziemi są ludzie, którzy mają ze sobą swoje smartfony, tablety.

A dokładnie dzięki temu, że nasz smartfon jest prawdziwym centrum geolokalizacyjnym i jego położenie jest prawie zawsze znane.  

Pewnie zastanawiasz się jak breloczek notiOne jest w stanie poinformować otaczające go obce smartfony o sobie?

Sekretem rozwiązania jest technologia radiowa BT- Bluetooth, a konkretniej jej najnowsza i powszechnie stosowana odmiana – Bluetooth Low Energy.

Jeśli jesteś dobrze zorientowany w technologii to zaraz zaprotestujesz, że przecież to wymaga parowania urządzeń, aby notiOne mógł przesłać jakiekolwiek informacje do konkretnego smartfona, co jest procesem długotrwałym i prywatnym, wymagającym pełnego dostępu do smartfona i sparowanego urządzenia.

To prawda.

Do permanentnego połączenia dwóch urządzeń wyposażonych w BT jest potrzebne uwierzytelnienie w procesie parowania. W tym przypadku sytuacja wygląda inaczej.

NotiOne nie będzie nawiązywał stałej wymiany danych z każdym napotkanym urządzeniem. Zamiast tego, będzie on niejako rozsiewał (wysyłał) w pewnych odstępach czasu (co klika minut) swój niepowtarzalny identyfikator BT. Jeżeli teraz w jego okolicy znajdzie się dowolne inne urządzenie (np. jeden z miliona smartfonów w Polsce) z określonymi cechami (o nich za chwile) to dzięki niemu nasza zguba zostanie zlokalizowana.

Wymagania jakie musi spełnić przypadkowy smartfon lub tablet to:

– posiadać dostęp do Internetu

– znać swoje własne położenie

– mieć zainstalowana jedną z dwóch aplikacji: aplikacja Yanosik lub aplikacja notiOne

– oczywiście posiadać wbudowany BT

Powyższe warunki są spełnione dosyć często przez przypadkowe smartfony.

Pokuszę się o stwierdzenie, że każdy z nas ma smartfon z dostępem do internetu, funkcją BT oraz możliwością lokalizacji urządzenia. Odrębną kwestią jest to, czy te funkcje są zawsze aktywne na naszym smartfonie, a to już zależy od naszych indywidualnych preferencji.

Co do aplikacji Yanosik to jest ona bardzo popularna na rynku polskim, głównie przez to, że oprócz standardowej nawigacji wskazuje również rozmieszczenie radarów, a dzięki danym od innych użytkowników drogi także o patrolach policji, czy wypadkach

W praktyce powyższe warunki są wystarczająco często spełnione  o czym przeczytasz w dalszej części dokumentu, bo sprawdziłem to na swoim przykładzie.

Po spełnieniu wymienionych warunków urządzenie notiOne wysyła sygnał, który następnie odbierany jest przez telefony/tablety  z zainstalowaną aplikacją notiOne lub Yanosik, które znalazły się w zasięgu urządzenia.Gdy taki telefon wyłapie sygnał z lokalizatora, ustala jego lokalizację na podstawie własnego położenia.

Następnie serwery notiOne łączą otrzymane informacje o położeniu z zarejestrowanymi urządzeniami notiOne i udostępniają te dane przez specjalną aplikację – notiOne użytkownikowi zagubionej rzeczy.

Dzieje się to wszystko w sposób automatyczny i pozwala na namierzanie zguby nie tylko w pobliżu, ale i na bardzo dalekiej odległości.

Lokalizator notiOne działa w oparciu o technologię Bluetooth. Potrafi namierzyć zgubę w zasięgu sygnału Bluetooth (max do 90m) dowolnego smartfonu lub tabletu.

Oczywiście położenie przypadkowego smartfona, który podał położenie notiOne,  może być obarczone błędem wynikającym z orientacyjnego położenia smartfonu na podstawie sieci komórkowej do której jest podłączony lub orientacyjne położenie AP (Access Point), z którego połączył się po WiFi itp. Ale jak przysłowie mówi „Lepszy rydz niż nic”. W przypadku zgubienia cennej rzeczy i będąc nawet w obszarze z dachem takim jak centrum handlowe, dzięki tej technologii  będziemy w stanie namierzyć naszą zgubę z dokładnością do kilkudziesięciu metrów co pozwoli nam odzyskać zagubioną cenną rzecz.

Rozwiązanie jest oparte na masie, na dużej ilości osób ze smartfonami lub tabletami, które akurat znajdą się w okolicy Twojego notiOne. Zawsze w pobliżu będzie (i to nie jedno) urządzenie z włączoną transmisją danych oraz z zainstalowaną wymaganą aplikacją, z którą notiOne podpisał współpracę. Co do systemu BT to nie musi on nawet by włączony na telefonie, jego pracą steruje sama aplikacja Yanosik lub notiOne od czasu do czasu go uruchamiając.

notiOne w praktyce

I to działa, sam mam to urządzenie i je testuje już od jakiegoś czasu.

Chcesz znać rezultaty?

notiOne w torebce damskiej

W dużych aglomeracjach miejskich notiOne, wrzucone do torebki damskiej zostało zauważone przez przypadkowe inne urządzenia w metrze, autobusie, na ulicy oraz w samochodzie na ulicy w korku. Oznacza to, że smartfony innych kierowców odebrały sygnał BT z mojego notOne będącego w samochodzie.

Załączona mapka pokazuje z jaką częstotliwością był lokalizowany notiOne. Wyraźnie widać, że co 3-5 minut, system odnotowywał nowe położenie. Należy dodać, że serwery notiOne przechowują zebrane położenia przez jeden miesiąc wstecz, umożliwiając za pomocą dedykowanej aplikacji przeglądanie historii.

Mapa z punktami położenia notiOne, które zostały  zauważone przez inne smartfony w drodze do pracy
Mapa z punktami położenia notiOne, które zostały zauważone przez inne smartfony w drodze do pracy

Niestety  sprawa wygląda troszkę gorzej w szkole, gdzie dziecko miało notiOne w tornistrze. Udało się go namierzyć 2 razy przez 5h podczas, gdy notiOne w mieście był namierzany średnio co kilka, kilkanaście minut. Słabsza częstotliwość namierzania w szkole wynika z faktu, że owszem dzieci mają ze sobą smartfony, ale niekoniecznie są na nich wymagane aplikacje. A zdarza się też i tak, że telefony muszą być wyłączane na terenie szkoły ze względu na decyzje podjęte przez placówki.

Jak widzisz notiOne, sprawdził się w moim zastosowaniu bardzo dobrze i dlatego go szczerze polecam. 

Zastosowanie dla ciebie – do czego możesz użyć notiOne?

  • Aby zawsze móc odnaleźć zagubioną cenną rzecz.
  • Aby pomóc dziecku namierzyć zawieruszony worek, plecak, czy rower, hulajnogę, deskorolkę przed szkołą.
  • Aby odnaleźć za pomocą sygnału dźwiękowego swój smartfon w domu przy pomocy dowolnego breloczka notiOne (jeszcze jedna funkcja oferowana przez notOne nie omawiana w artykule).
  • Aby zlokalizować swoje dziecko “od czasu do czasu” np. podczas wyjazdu na kolonie.
  • Doskonały, niedrogi prezent (90 PLN) zarówno dla dorosłych jak i dzieci.

Co myślisz o takim urządzeniu?

Do odnalezienia jakiej cennej rzeczy Ty byś je wykorzystał?

Jeśli Cię ten artykuł zainteresował skomentuj poniżej i zapisz się do newslettera.




Brak ogrzewania – dlaczego piec grzewczy wyłącza się awaryjnie w nocy?

Nie ma chyba bardziej frustrującej sytuacji w zimowy poranek jak brak ogrzewania czyli brak wody ciepłej w kranie oraz poczucie „zimnych” kaloryferów. A jednak właścicielom domów i segmentów z własnym kotłem gazowym się to zdarza…



Tak też bywało i w moim przypadku. Brak ogrzewania ??

Przyczyną był brak odpowiednio dużego zbiornika eliminującego zbyt wysokie ciśnienie w instalacji grzewczej, co doprowadzało do awaryjnego wyłączania się kotła gazowego w środku nocy.

Jeśli i Tobie też się takie przykrości czasem zdarzają, to zastosuj rozwiązanie, które u mnie sprawdziło się w 100%. Oto one….

Mój problem to brak ogrzewania

W moim domu grzanie kaloryferów i zasobnika wody ciepłej użytkowej jest realizowane przez wewnętrzny, zamknięty obieg wody podgrzewany w kotle gazowym. Praca kotła gazowego jest w pełni automatyczna i jest uzależniona od wielu czynników. Jednym z nich jest temperatura powietrza na zewnątrz domu. W zależności od temperatury na zewnętrz kocioł sam zwiększa temperaturę wody obiegowej, która przepływa przez kaloryfery i ogrzewa wodę użytkową.

W zeszłym sezonie, kiedy nad rankiem temperatura spadała poniżej -5C kocioł zwiększał w sposób automatyczny swoją wydajność i podnosił temperaturę medium grzewczego (wody obiegowej). Zabieg ten jest słuszny i ma na celu zwiększenie temperatury grzejników w pokojach wraz ze spadającą temperaturą na zewnątrz.

Wewnętrzna nastawa wody obiegowej w kotle przy -10C na zewnątrz
Wewnętrzna nastawa wody obiegowej w kotle przy -10C na zewnątrz

Automatyka kotła i jego peryferii pracuje prawidłowo, ale jak wiadomo woda jest nieściśliwa i po podgrzaniu od +30C do +60C (zdjęcie) zwiększa swoją objętość, powodując wzrost ciśnienia w zamkniętej instalacji obiegowej. Ten przyrost ciśnienia wody w instalacji powinien zostać zniwelowany przez dedykowane naczynie przeponowe wewnątrz kotła gazowego. U mnie jednak takie rozwiązanie oparte na kotle gazowym De Dietrich MS24 okazało się niewystarczające i miałem parokrotnie.

Powód wyłączania kotła gazowego

Naczynie przeponowe zainstalowane wewnątrz kotła ma około 3-4 litrów pojemności, a zgodnie ze zgrubnym wyliczeniem na każde 10m2 powierzchni ogrzania domu należy przewidzieć 1 litr pojemności dla naczynia przeponowego. Ja mam ponad 150 m2 powierzchni ogrzewanej w domu co wymaga minimum 15 litrów dla naczynia przeponowego.

Brak wystarczającej pojemności naczynia przeponowego w instalacji doprowadzało do wzrostu ciśnienia ogrzewanej wody cyrkulacyjnej i w efekcie otwarcie zaworu bezpieczeństwa na kotle. Po otwarciu zaworu bezpieczeństwa następował natychmiastowy spadek ciśnienia w instalacji do ciśnienia atmosferycznego, co skutkowało wyłączeniem awaryjnym kotła gazowego- błąd E10 – „niskie ciśnienie w instalacji” = Brak ogrzewania !

Opisane zachowanie kotła jest prawidłowe, gdyż kocioł nie może pracować przy niskim ciśnieniu interpretowanym jako brak medium grzewczego – wody obiegowej. Sytuacja opisana powyżej miała miejsce we wczesnych godzinach porannych ok. 3 lub 4 rano, kiedy to temperatura zewnętrzna gwałtownie spada przed wschodem słońca i system automatyki kotła zwiększa temperaturę medium grzewczego, aby dostarczyć do kaloryferów większą temperaturę.

Oczywiście wyłączenie kotła powodowało zatrzymanie grzania wody obiegowej i w konsekwencji zatrzymanie pracy kaloryferów i utrzymania ciepłej wody użytkowej.

O tej przykrej sytuacji dowiadywałem się rano podczas brania prysznica po paru godzinach od zatrzymania pracy kotła, kiedy to ciepła woda użytkowa jak i obiegowa w kaloryferach zdążyły się już ochłodzić ;-(

Rozwiązanie to dodatkowe naczynie przeponowe

Blok bezpieczeństwa z naczyniem przeponowym (dodane do instalacji)
Blok bezpieczeństwa z naczyniem przeponowym (dodane do instalacji)

Rozwiązanie jakim chcę się podzielić polega na dodaniu niemalże w dowolnym miejscu instalacji obiegowej wody, dodatkowego naczynia przeponowego, a dokładniej bloku bezpieczeństwa, na który składa się:

  • naczynie przeponowe 18 litrów
  • odpowietrznik
  • manometr
  • zawór bezpieczeństwa

Mój całkowicie wyposażony blok bezpieczeństwa kosztował 250 PLN (zdjęcie powyżej) i został podłączony do obwodu cyrkulacyjnego grzewczego przed wejściem na kocioł (zdjęcie poniżej). Od tego momentu niezależnie od temperatury na zewnątrz, w instalacji obiegowej utrzymuje się stałe ciśnienie około 2.2 Bara (wahania w zakresie 0.4 Bara), co nie powoduje zadziałanie zaworu bezpieczeństwa i zatrzymania pracy kotła. Problem braku ogrzewania został rozwiązany!

Podłączenie bloku bezpieczeństwa do instalacji
Podłączenie bloku bezpieczeństwa do instalacji

Oczywiście doinstalowanie dodatkowego zbiornika wiąże się z niedużą przeróbką istniejącej instalacji hydraulicznej, ale wierzę, że dasz sobie radę.

Dodatkowo pomogą ci w tym filmy instruktażowe wideo pokazujące jak wykonać proste przeróbki instalacji hydraulicznych. Filmy te pokazują jak wykonać samemu instalacje hydrauliczne w sposób bezpieczny i bez doświadczenia w tego typu pracach. Filmy w praktyczny sposób przedstawiają różne etapy prac hydraulicznych takie jak cięcie rur, obrabianie ich, zgrzewanie i zaciskanie rur typu PEX, dzięki czemu będziesz czuć się pewnie w podłączeniu jednego odejścia do bloku bezpieczeństwa.

Poniżej zajawka tego, co jest zawarte na 4-ch filmach wideo o łącznej długości ponad 2.5h, a dostęp do całego materiału w linkach pod filmem.

6 minutowe demo – pokazujące fragmenty wszystkich części filmu instruktażowego

Filmy instruktażowe:

http://www.ekademia.pl/kurs/miekkawoda

http://www.ementor.pl/szkolenia/zdrowie-uroda/88w4ZRusL4/uzdatnij-wode-i-oszczedzaj-do-2500-pln-na-rok/kurs.html

Linki:

https://ztechnikazapanbrat.pl/jak-pozbyc-sie-uciazliwego-kamienia-na-bateriach-i-pic-smaczna-wode-zmiekczacz-wody-iqsoft/

https://ztechnikazapanbrat.pl/perlator/

Napisz proszę, czy masz podobne problemy?

A może u ciebie przyczyna leży zupełnie gdzie indziej i wspólnie znajdziemy rozwiązanie….


Zastosowanie dla Ciebie:

  • Zapewnienie ciągłej pracy kotła gazowego i rozwiązanie problemu z brakiem ogrzewania
  • Pewność, że rankiem w domu będzie ciepło i pod prysznicem będzie ciepła woda
  • Zmniejszenie prawdopodobieństwa tego, że zawór bezpieczeństwa zostanie uruchomiony w czasie normalnej pracy kotła, co spowoduje zalanie pomieszczenia. Nawet zalanie niedużą ilością wody, jaką wypuści zawór bezpieczeństwa (około szklanki wody) może być przykre, jeśli kocioł nie jest zainstalowany w pomieszczeniu roboczym takim jak np. kotłownia, a przedpokoju czy kuchni.

Łukasz Gawryjołek




Znak CE – bezpieczne lampki choinkowe

Znak CE to jakość i potwierdzenie dopuszczenia urządzenia na rynek europejski. Na przykładzie lampek choinkowych opiszę, jak Chiny podrabiają znak CE i podszywają się pod droższe certyfikowane artykuły.



Zakup bezpiecznych lampek choinkowych

Tak, to jest już ten czas! Czas świątecznego szału zakupowego oraz towarzyszącym mu emocjom.

Niejednokrotnie tracimy głowę, kupujemy albo zbyt dużo, albo nietrafione upominki. Bywa i tak, że „oszołomieni” przedświąteczną gorączką nie zwracamy uwagi na tak ważne cechy produktów, jak np.  certyfikaty bezpieczeństwa (znak CE), pochodzenie czy zastosowanie. Dotyczy to także lampek choinkowych, którym poświęcę ten artykuł.

W dzisiejszych czasach nie jest łatwo wybrać właściwy zestaw lampek choinkowych. Producenci prześcigają się w zastosowaniu technologii. Możemy spotkać się z lampkami, które mają wbudowane moduły grające – kolędy, zmieniające natężenie światła, mrugające i zmieniające kolory oraz lampki choinkowe z auto wyłączeniem, wygasającym łańcuch po kilku godzinach pracy.

Lampki LED’owe czy klasyczne?

Zastosowanie technologii LED pomaga bardzo ograniczyć zużycie energii elektrycznej.

Dzisiejsze łańcuchy choinkowe LED mają po 100, 500 lub 1000 punktów LED. Celowo użyłem tutaj sformułowania „punkt”, gdyż naprawdę jest bardzo mały punkt świecący, wielkości kilku milimetrów, którego moc to zaledwie 0.01 – 0.05 wata. Oznacza to, że nawet umieszczenie 100 punktów świecących LED na jednym łańcuchu daje moc zdecydowanie poniżej 10 W, a przy ilości 1000 LED moc pobierana przez cały łańcuch to zaledwie 40W czyli tyle, co tradycyjna żarówka.

Zastosowanie tak małej mocy LED’ów nie powoduje oświetlenia nimi choinki, tak jak ma to miejsce przy tradycyjnych żarówkach choinkowych. LED’y są zauważalne jako zbiór wielu malutkich świecących punktów świetlnych, a nie jako element oświetlenia.

Żarówka LED na łańcuchu choinkowym
Żarówka LED na łańcuchu choinkowym

Dla porównania – w przypadku tradycyjnych żarówek choinkowych moc jednej to 2 W lub 3W. To powoduje, że na jednym łańcuchu choinkowym o porównywalnej mocy całkowitej 40W może być kilkanaście żarówek, a więc znacznie mniej niż w odpowiedniku LED-owym (1000 szt). Za to światło emitowane przez tradycyjny łańcuch będzie „prawdziwym” światłem oświetlającym choinkę i pomieszczenie, rzucając kolorową poświatę na cały pokój.

Podsumowując energię zużywaną przez lampki choinkowe ze 100 LED’ami o mocy całkowitej 5W i tradycyjnych o mocy 60W możemy wyliczyć:

5W * 60h = 0,3 kWh dla LED’ów   i     60W * 60h = 3,6 kWh dla zwykłych żarówek.

Powyższe wyliczenie uwzględnia czas, jaki będą się palić lampki podczas świąt, czyli 6 godzin każdego dnia przez 10 dni.

A więc tradycyjny łańcuch pobierze, 3.6 / 0.3 = 12 razy więcej energii.

Jeśli w naszym gospodarstwie tradycja zdobienia dotyczy także drzewek lub elewacji domu na zewnątrz, pobór energii może wzrosnąć kilkakrotnie. Dzieje się tak, ponieważ lampki na zewnątrz zapalane są na dłuższy okres czasu niż te, które stosujemy wewnątrz. Praca zestawu na zewnątrz może sięgać nawet 18h na dobę.

Nie trzeba chyba nikogo przekonywać ile razy więcej by wynosiła moc zużywana przez tradycyjne lampki w stosunku do LED, a w konsekwencji i rachunek za prąd.

Znak CE (Certyfikat CE), a bezpieczeństwo

Kupując lampki choinkowe pamiętajmy o tym, aby każdy zestaw posiadał certyfikat CE. Jest to bardzo istotne, ponieważ certyfikat ten potwierdza, że produkt przeszedł pozytywną procedurę zgodności z normami Unii Europejskiej.

Oświetlenia bez certyfikatu CE – najlepiej nie kupować! Cena lampek LED za kilkanaście złotych powinna u nas od razu wzbudzić nieufność i podejrzenie, że towar taki raczej nie posiada certyfikatu CE.

Pamiętajmy także, że rynek wschodni lubi podrabiać dosłownie wszystko, w tym nawet certyfikaty!

Możemy się spotkać z oznaczeniem CE, które na pierwszy rzut oka wygląda normalnie, ale po głębszej analizie można dopatrzeć się, że znak CE jest fałszywy.

Na poniższym zdjęciu przedstawiam różnice między oryginalnym oznaczeniem CE – gwarantującym spełnienie norm bezpieczeństwa, a falsyfikatem znaku CE.

Znak CE oryginalny po lewej i podróbka z prawej
Znak CE oryginalny po lewej i podróbka z prawej

Po lewej stronie mam prawdziwą sygnaturę certyfikatu CE, natomiast po prawej to podróbka.

Na pierwszy rzut oka wydają się takie same, ale teraz proszę skup się na poniższych detalach.

W prawdziwej sygnaturze literka C i E są oddalone od siebie w dużo większej odległości niż w przypadku znaku z Chin. Zauważmy też, że znak CE został wykrojony z dwóch stycznych okręgów (patrz powyższy rysunek po lewej stronie).

Drugim znakiem szczególnym jest kreseczka w środku literki E, w przypadku sygnatury z lewej strony (oryginał) kreseczka jest krótsza od tej występującej w sygnaturze z prawej strony (falsyfikat).

Będąc na zakupach najprościej rozpoznasz falsyfikat przyglądając się odległości pomiędzy literami C i E. Przyjrzyj się zdjęciu poniżej, które przedstawia tanią podróbkę z Chin (u mnie w domu nie poświeciła nawet przez całe święta) i zwróć uwagę że odległość między C i E – jak już na pewno zauważyłeś-  odległość jest mała.

Podróbka znaku CE
Podróbka znaku CE

Drugi łańcuch (zdjęcie poniżej) to łańcuch za około 100 PLN z solidnym zasilaczem i grubymi, mocnymi przewodami. Jego jakość nie wzbudziła u mnie żadnych podejrzeń co do jakości, co potwierdza też oryginalny znak CE.

Oryginał znaku CE
Oryginał znaku CE

Więcej na temat Znaku CE: https://pl.wikipedia.org/wiki/Oznaczenie_CE

Współczynnik szczelności IP

Kolejną sprawą, na jaką powinniśmy zwrócić uwagę przy zakupie łańcucha na choinkę to klasa szczelności IP. O tym parametrze pisałem w artykule poświęconym projektorom laserowym na elewację (https://ztechnikazapanbrat.pl/projektor-laserowy/), więc tutaj tylko wspomnę, że chodzi o szczelność i odporność na wilgoć, jaki posiada nasz produkt. Parametr ten jest bardzo ważny w kontekście wyboru łańcuchów oświetleniowych do zastosowania zewnętrznego.

Standardowe łańcuchy oświetleniowe klasyczne czy LED’owe posiadają normę IP20 co oznacza, że produkt ten tylko możemy stosować w suchym pomieszczeniu, czyli wewnątrz. Nie ma żadnej ochrony przed wodą, deszczem i może cię porazić prądem.

Wybierając lampki choinkowe do pomieszczeń o podwyższonym ryzyku wilgotności musimy wybrać normę IP44, która przeznaczona jest między innymi do łazienek czy kuchni, a zastosowane w konstrukcji uszczelki zapobiegają dostaniu się wilgoci oraz wody do wnętrza obudowy lampek. Zobacz na powyższe zdjęcie zasilacza oryginalnego-  jest tam informacja (na górze czerwonej ramki) o tym, że jest on klasy IP44 i z powodzeniem można go umieszczać na zewnątrz, ale pod ochronnym daszkiem. Do zastosowań typowo zewnętrznych sięgnij raczej po produkt z normą IP65, która zezwala na wykorzystanie go na zewnątrz w trudnych warunkach pogodowych, przy niskich temperaturach oraz wysokiej wilgotności. Urządzenie z IP65 dedykowane jest do oświetlania naszych balkonów oraz ogrodów.

Warto wspomnieć o tym, że jeżeli stosujesz oświetlenie ozdobne zewnętrzne należy wyposażyć się w przedłużacze, które także powinny mieć normę IP65, co zapewni ci i bliskim maksimum bezpieczeństwa w tym wyjątkowym i pełnym radości czasie.

Lampki choinkowe – cena

Jedno z ważniejszych czynników przy wyborze lampek jest oczywiście cena.

Lampki choinkowe potrafią być bardzo tanie. Widziałem takie które kosztowały nawet 10 zł, ale są to produkty, które nie spełniają żadnych standardów,  a samo użytkowanie ich stwarza duże niebezpieczeństwo dla ciebie i otoczenia, łącznie z możliwością porażenia prądem lub pożarem. Cechą charakterystyczną najtańszych urządzeń jest słabej jakości miękki plastik o niezbyt określonym jednolitym kolorze oraz bardzo cienkie przewody

A teraz kiedy już wiesz jak rozpoznać oryginalny znak CE, sprawdź czy ten tani produkt spełnia normy bezpieczeństwa.

Produkty, które posiadają certyfikaty CE z odpowiednią normą IP zaczynają się od około 100 PLN w górę. Są to produkty w pełni bezpieczne, przy zachowaniu oczywiście zdrowego rozsądku.


Zastosowanie dla Ciebie:

  • Podstawowe oświetlenie dla choinki w domu
  • Zdobienie drzewek świątecznych wewnątrz i na zewnątrz domu
  • Oświetlenie domu, balustrad oraz balkonów
  • Niskie napięcie pracy w zestawach LED pozwala na zastosowanie w miejscu gdzie dostęp mają małe dzieci (np. w pokoju dziecięcym)
  • Zestaw LED doskonale nadaje się do lekkiego oświetlenia pokoju dziecka, gdy boi się zasypiać w ciemności i przez cały rok

Łukasz Gawryjołek




Zamek automatyczny do drzwi

Inteligentny system automatycznego otwierania drzwi w twoim domu

Żyjąc w XXI wieku musimy być przygotowani na szereg zmian, a przede wszystkim na zmiany technologiczne i co za tym idzie rosnącą liczbę otaczających nas wynalazków, które mają nam ułatwić życie.

Dzisiaj przyjrzymy się inteligentnym systemom otwierania/ryglowania drzwi domowych.

W pierwszej kolejności musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, po co nam taki system?

Odpowiedź jest prosta: wyobraźmy sobie następującą codzienną sytuację – wracamy z zakupów, w rękach mamy torby, stajemy przed drzwiami i musimy położyć je na ziemii, by móc odszukać klucz w torebce lub wyjąć go z kieszeni, następnie umieszczamy klucz w zamku i obracamy zasuwkę by otworzyć drzwi i wejść do środka…

Dlaczego drzwi nie mogłyby odryglować się automatycznie, tak jak jest to w samochodach, zanim chwycimy za klamkę? I tu z pomocą przychodzą nam inteligentne zamki do drzwi, które otwierają się i zamykają samodzielnie w chwili, gdy zbliżymy się do naszych drzwi.

 

 

Oczywiście odblokowanie nastąpi po odpowiednim zaprogramowaniu systemu poprzez aplikacje dostarczaną przez producenta, którą instalujemy na naszym smartfonie. Dodam, że tego typu rozwiązania są dostępne zarówno na smartfony z Androidem, jak i z iOS.

Najczęściej do bezprzewodowej komunikacji smartfonu z zamkiem stosowany jest protokół łączności -Bluetooth, a dokładniej BLE (Bluetooth Low Energy). BLE jest obecna we wszystkich smartfonach i dobrze znana z zestawów głośnomówiących w naszych samochodach.  Technologia Bluetooth w inteligentnych zamkach pozwala na rozpoznanie momentu w którym domownik z smartfonem zbliża się do drzwi i w zależności do ustawień odryglować zamek.

Do systemów zintegrowanych, w których system automatycznego otwierania drzwi jest jednym z wielu elementów inteligentnego domu wykorzystuje się komunikację po Wi-Fi lub Z-Wave.

Z-Wave jest to technologia bezprzewodowa stosowana w systemach inteligentnego domu, której poświęciłem jeden z poprzednich artykułów . Dużą zaletą Z-Wave jest współpraca ze wszystkimi urządzeniami, które posiadają ten protokół komunikacji niezależnie od producenta. Na rynku znajduje się kilkaset producentów, których urządzenia wspierają technologią Z-Wave co daje bardzo dużą ofertę dowolnych urządzeń. (Proszę tyko pamiętać o rejonizacji Z-Wave, w zależności w jakim miejscu na świecie nabędziemy dany element, działa on na różnych częstotliwościach).

Na rynku polskim bardzo dobrze rozwijającą się firmą w segmencie systemów inteligentnego domu jest firma Fibaro, która produkuje urządzenia w oparciu o oba sposoby komunikacji. Konstrukcje urządzeń Fibaro od czujników temperatury, ruchu, zalania, dymu przez załączniki, ściemniacze, zawory grzejników po zdalne piloty, przyciski i ramki rozpoznające gesty są minimalistyczne, proste w obsłudze, a sam interface urządzeń miły dla oka. Doskonałym uzupełnieniem rodziny produktów Fibaro stanowi zaawansowany zamek i videophone do drzwi Intercom (Smart Video Doorbell).

Intercom Fibaro to zaawansowany domofon z kamerą, który potrafi otworzyć drzwi przez zwolnienie elektromagnesu na podstawie analizy głosu, zdalnego dostępu przydzielonego przez właściciela czy na podstawie zbliżenia odpowiednio zdefiniowanego Smartfona. Ponadto pozwala on na rozmowę i wizję osoby oczekującą na otwarcie drzwi i to w każdych warunkach pogodowych dzięki filtrowaniu dźwięku i obrazu. Na obudowie ma bardzo nowoczesne pokrętło, jak do sejfu, pozwalające wprowadzić kod otwierający drzwi np. przydzielony serwisowi. Chroni również przed próbą włamania lub dezaktywacji Intecom’u wykorzystując doskonałej jakości kamerę wideo wraz z pozostałymi urządzeniami inteligentnego domu. Jest to mercedes w swojej klasie i tyle też kosztuje- tj.  około 4000 PLN.

Ponieważ Intercom nie jest przedmiotem dzisiejszego postu, a jedynie przytoczoną przeze mnie ciekawostką, wróćmy do zagadnień związanych z systemami automatycznego otwierania zamka w naszych drzwiach.

Jak wyższej przytoczę sytuację z życia codziennego:  zgubienie lub kradzież smartfonu, którym na co dzień otwieram drzwi? Rozwiązaniem problemu jest kilka zabezpieczeń przed niepowołanym użyciem naszego wirtualnego “klucza” do zamka.

[popup_manager id=”1″]

Po pierwsze: ukradziony Smartfon w większości przypadków jest zabezpieczony kodem dostępu. Faktem jest, że często jest to kod dość prosty i łatwy do złamania, jednak gdy system operacyjny Smartfonu jest ustawiony w taki sposób, że automatycznie usunie całą pomięć telefonu przy 5 lub 10 niepoprawnym wprowadzeniu kodu, to prawdopodobieństwo posłużenia się skradzionym Smartfonem zdecydowanie maleje. Zdecydowanie polecam wprowadzić takie zabezpieczenie, nawet jeśli twój smartfon nie otwiera dziś drzwi, ale napewno są na nim dane, które są dla ciebie i twoich bliskich personalne.

Po drugie: istnieje parę sposobów na to, by natychmiast zablokować dostęp do domu za pomocą utraconego Smartfona przez wykasowanie wszystkich wirtualnych kluczy poprzez:

  • zalogowanie się na stronę producenta i usunięcie dostępu
  • usunięcie ich bezpośrednio z zamka np. przez przetrzymanie odpowiedniego przycisku na zamku przez 5s, tak jak jest to w przypadku urządzeń firmy GerdaLock

Atrakcyjną funkcją automatycznych zamków jest udostępnienie otwarcia drzwi zdalnie np. kurierowi lub przydzielenie im wcześniej wirtualnego klucza na specjalnych warunkach np. o określonych godzinach w ciągu dnia (opcja bardzo wygodna dla osoby sprzątającej nasz dom).

Należy jeszcze wspomnieć, że automatyczne zamki są swego rodzaju nakładkami i nie eliminują samego zamka i klucza. W dalszym ciągu można od strony zewnętrznej do otwarcia użyć klasycznego klucza i obrócić zasuwkę.

Na sam koniec znalazłem pewien humorystyczny film, który pokazuje jak zbyt szybki rozwój techniki i otaczanie się zewsząd gadżetami może obrócić się przeciwko nam. Ale ja osobiście się tym nie przejmuję, bo wszystko traktujmy ramach zdrowego rozsądku i bez przesady i pamiętajmy, że technika jest po to aby ułatwiać nam życie  każdego dnia!

https://www.linkedin.com/feed/update/urn:li:activity:6442297814138572801

 


Zastosowanie dla Ciebie:

  • jeśli cenisz sobie wygodę i komfort w codziennych czynnościach domowych automatyczny zamek będzie nieodłącznym elementem twojego wyposażenia
  • jeśli często zapominasz zabrać ze sobą kluczy
  • nie znosisz kiedy musisz stać przed drzwiami i szukać kluczy w wypchanej torbie
  • jeśli na co dzień nie chcesz korzystać z klasycznych kluczy, bo np. nie mieszczą ci się w kieszeni lub torebce
  • dla firm, jeśli chcesz udostępnić dostęp do pomieszczenia wybranym pracownikom
  • dla dziecka, jeśli obawiasz się, że dziecko zgubi klucze, ale wiesz, że Smartfona pilnuje jak oka w głowie

Łukasz Gawryjołek




Co należy wiedzieć o bateriach-akumulatorach

Krótko na temat baterii i ich rodzajów, sposobie ładowania i bezpieczeństwie.

Ogólnie temat jest dość szeroki ze względu na to że na rynku mamy dziesiątki rodzajów baterii różnej mocy i zastosowania i najprościej podzielić jest je na baterie jednorazowe i wielokrotnego użytku – akumulatory.

Zastosowanie baterii jednorazowych jest proste i jednorazowe, dużo bardziej skomplikowane jest zastosowanie baterii wielokrotnego użytku powszechnie stosowanych w urządzeniach obecnie codziennie używanych, takich jak smartfony, tablety, aparaty fotograficzne, zabawki i to na nich chciałbym się skupić w tym artykule.

Zainteresowanych kupnem baterii jednorazowych odsyłam bezpośrednio do sklepu

Często elektroniczne gadżety są wyposażone w baterie wbudowane na stałe i ukryte w środku np. w smartfonie lub tablecie i już w momencie zakupu warto zwrócić uwagę na typ zainstalowanego akumulatora, sposób ładowania i rozładowania, temperaturę pracy, żywotność (ilość cykli ładowania jaką można wykonać), ponieważ to będzie decydowało o czasie zastosowania i przydatności danego urządzenia.

Wśród baterii akumulatorowych, które możemy dziś spotkać w różnego typu urządzeniach chciałbym skupić się na następujących typach:

Akumulator niklowo-kadmowy (NiCd)

Bateria akumulatorowa typu NiCd, z telefonu sprzed 15 lat

Obecnie coraz rzadziej spotykana ze względu na niedużą pojemność i szkodliwy dla środowiska kadm.

Bateria NiCd występowała tam, gdzie urządzenia pobierały dużą ilość prądu, a więc w dawnych telefonach komórkowych, aparatach fotograficznych czy kamerach video. Na pewno tego typu baterii nie znajdziemy w pilotach zdalnego sterowania do telewizora, bramy do garażu, gdzie potrzebna jest mała ilość pobieranej energii w krótkich okresach czasu (tylko podczas przyciskania przycisku na pilocie).

Cechą bardzo charakterystyczną baterii niklowo-kadmowych (NiCd) jest duża szybkość ładowania oraz szeroki zakres temperaturowy ich pracy co oznacza, że bez problemu można je stosować w zimę, jak i w upalne dni.

Baterie tego typu, dziś już nieużywane, cechowały się dużą żywotnością –  rzędu 1000 cykli co w zastosowaniu do „bateriożernych” smartfonów, wymagających ładowania każdego dnia, przekładało się to na 1000 dni (3 lata) ciągłej pracy (każdego dnia w roku).

Ich wadą był tak zwany „efekt pamięciowy” czyli konieczność rozładowania baterii przed jej ponownym naładowaniem oraz pilnowanie, aby akumulator nie został rozładowany całkowicie, gdyż to wpływało negatywnie na żywotność. „Efekt pamięciowy” objawiał się zmniejszaniem pojemność baterii i w efekcie końcowym skróceniem czasu pracy akumulatora z kilku godzin do paru minut.

Bateria wielkości AA i adaptery do wielkości C i D

Oprócz „efektu pamięciowego” należało odpowiednio sformatować baterię po zakupie. Stąd konieczne było wykonanie paru cykli rozładowania i pełnego naładowania, ponieważ było to gwarancją uzyskanie maksymalnej wydajności akumulatora.

Dziś akumulatory niklowo-kadmowe (NiCd) można spotkać głównie w starych urządzeniach, gdyż zostały zastąpione obecnie bateriami bardziej ekologicznymi takimi jak opisane poniżej.

Bateria niklowo-wodorowa (NiMH)

Bateria NiMH telefonu komórkowego sprzed 10 lat

Dziś bardzo popularne i niedrogie.  Baterie niklowo-wodorowe (NiMH) skutecznie zastępują opisane powyżej baterie niklowo-kadmowe (NiCd) między innymi ze względu na swoją dużą pojemność. Duża pojemność przekłada się na znacznie dłuższy okres pracy po naładowaniu, pozwalając nam dłużej cieszyć się pracą naszego gadżetu. Pojemność mierzymy w jednostkach zwanych mili-ampero-godzinami (mAh) i dziś zwykła bateria akumulatorowa typu AA (popularny paluszek) może mieć nawet 3000 mAh,  podczas gdy starszy typ tego samego akumulatora oparty o technologię niklowo-kadmową (NiCd) miał pojemność zaledwie 600 mAh.

Ale coś za coś: wprawdzie dłużej będziemy mogli używać naszych urządzeń,  ale całkowita żywotność baterii w porównaniu do baterii niklowo-kadmowej jest krótsza i co więcej baterie te szybciej się rozładowują, jeśli są nieużywane (około 3% na dobę).

Dla nas użytkowników, bardzo cenną cechą baterii niklowo-wodorowych (NiMH) jest dużo mniejszy „efekt pamięciowy” w porównaniu do typu NiCd, co w praktyce oznacza, że nie musimy zawsze pamiętać o tym, aby rozładować akumulator przed jego doładowaniem np. przed wyjściem z domu.

Użycie baterii wielkości AA z adapterem pozwala „zrobić” z niej baterię C lub D

Akumulator ten również wymaga tak zwanego formatowania, które w tym przypadku oznacza kilkukrotne pełne rozładowania i pełne naładowanie nowej baterii.

Jeśli chodzi o zakres temperaturowy to jest on trochę węższy niż dla baterii niklowo-kadmowych, ale spokojnie możemy wyjść na dwór przy temperaturze -10C lub na plażę przy +40C.

Zastosowanie baterii niklowo-wodorowych (NiMH) jest identyczne jak w przypadku niklowo-kadmowych (NiCd), a więc do urządzeń potrzebujących dużej ilości energii głównie wszelkiego rodzajów – zabawek z silnikami elektrycznymi, aparatów fotograficznych, kamer video, przenośnego radia, latarek, a dawnej do zasilania telefonów komórkowych.

 


Jeśli uważasz ten artykuł za ciekawy to skomentuj go i zapisz się do newslettera (pod spodem na końcu postu)


 

Bateria litowo-jonowa (Li-ion)

Akumulator Li-ion w telefonie komórkowym

Baterią oferującą trzykrotnie większe napięcie od dwóch poprzednich jest bateria litowo-jonowa (Li-ion). Ta bateria daje napięcie 3.6V, podczas gdy poprzednie dawały 1.2V i pozwala na skumulowanie dwukrotnie większej energii w stosunku do baterii NiMH. Dodatkowo akumulator ten nie posiada „efektu pamięci” więc możemy zawsze doładować nasz smartfon lub tablet przed wyjściem z domu lub w miejscu, gdzie tylko przez chwilę mamy dostęp do zasilania. Dokładnie rzecz mówiąc „efekt pamięci” istnieje ale jest na tyle niewielki w porównaniu do poprzednich rozwiązań, że można go zaniedbać.

Dużo większa energia baterii jak i jej większe napięcie oraz możliwość doładowania bez konsekwencji określiły jej zastosowanie głównie do laptopów, smartfonów, tabletów, elektronarzędzi i elektrycznych samochodów.

Baterie litowo-jonowe (Li-ion) można używać w dużym zakresie temperatur od -20C do +40C i nie wymagają one żadnego formatowania po zakupie.

Należy tutaj dodać, że wychłodzenie akumulatora do temperatury poniżej 0C powoduje znaczny spadek jego mocy nawet, gdy jest w pełni naładowany. Na szczęście ponowne jego ogrzanie do temperatury pokojowej przywraca utraconą energię baterii.

Śrubokręt elektryczny napędzany baterią Li-ion

Na przykład jeśli Twój laptop lub wkętarka (taka jak ta pokazana na zdjęciu, zasilana z akumulatora Li-ion – patrz naklejka) były dłuższy czas w bagażniku samochodu i na mrozie to może się okazać, że urządzenia te nie będzą chciały się uruchomić ze względu na spadek mocy baterii. Należy wówczas przez kilkanaście minut odczekać, aż bateria w nich się ogrzeje i z powodzeniem uchronić je po kilkunastu minutach.

Po uruchomieniu naszego urządzenia, a więc przy normalnej pracy baterii można już pracować na mrozie, gdyż bateria podczas pracy wydziela sama z siebie ciepło i nie dopuści do ponownego wychłodzenia i straty mocy.

Dziś bateriom litowo-jonowym (Li-ion) i jej różnym rodzajom wróży się najszybszy rozwój, a ściślej mówiąc: odmianom z użyciem polimeru czy grafenu. Warto tutaj wspomnieć także o baterii charakteryzującej się lepszymi paramterami niż omawiana bateria litowo-jonowa (Li-ion), o baterii litowo-żelazowo-fosforanowej. Bateria litowo-żelazowo-fosforanowa jest jeszcze w fazie ciągłych badań i testów, ale jeżeli jej cena będzie porównywalna do ceny baterii Li-ion, to  na pewno ją  zastąpi w niedługiej przyszłości.

Zainteresowanie nad znalezieniem bardziej pojemnej i lżejszej baterii jest napędzane przez firmy, które chcą wykorzystać energię baterii do zasilania silników elektrycznych dużych pojazdów takich jak osobowe drony czy mobilne samochody. Wiodącą rolę w tym procesie odgrywa Elon Musk i jego samochód elektryczny Tesla. Fantazja tego wizjonera nie zna granic czego przykładem może być wysłanie w kosmos samochodu (jego produkcji) Tesla Roadster na pokładzie rakiety własnej konstrukcji (Falcon Heavy).

Dociekliwość człowieka i stale rosnące wymagania co do lżejszych i cieńszych laptopów, smartfonów i tabletów wymaga projektowania bardziej wyżyłowanych baterii i konstruowania akumulatorów bliskich granicy technicznych możliwości. Te nowe super lekkie urządzenia są bardzo czułe na fizyczne uszkodzenia, uderzenia, zewnętrzną temperaturę czy nieprawidłowy (za szybki lub za długi) proces ładowania czy rozładowania baterii.

Znane są przykłady eksplozji baterii, co przydarzyło się nawet takim gigantom elektroniki jak: Samsung w modelu Galaxy Note 7, Toshiba, Dell czy też firmie Boeing i ich flagowym samolocie Dreamliner, który też miał problemy z akumulatorami. Tutaj zamieszczam przykładowe ogłoszenie  firmy HP, która zachęca właścicieli urządzeń HP do dobrowolnego programu bezpieczeństwa zalecający wymianę akumulatora w wadliwych modelach.

Czasami wśród wadliwych akumulatorów zdarzają są nawet pojedyncze przypadki eksplozji. Miały też miejsca wady produkcyjne całej serii jak np w wielu modelach smartfonów Nokii.

Cechami łączącymi niebezpieczne wypadki z bateriami to fabryczne niedociągnięcia w konstrukcji baterii lub znaczny wzrost temperatury pracy baterii oraz mechaniczne uszkodzenia. O ile na wady konstrukcyjne nie mamy wpływu to jako urzytkownicy możemy kontrolować temperaturę w jakiej pracuje nasze urządzenie oraz chronić je przed upadkiem.

Istnieje kilka sposobów, które pozwolą nam zminimalizować prawdopodobieństwo wybuchu baterii. Są to:

– stosowanie wyłącznie oryginalnej ładowarki,

– częste doładowywanie baterii,

– niedopuszczanie do całkowitego rozładowania baterii,

– niepozostawianie przez dłuższy czas urządzenia podłączonego do ładowarki,

– unikanie odkładania smartfonu/tabletu w miejscach bardzo ciepłych np. deska za szybą samochodu lub grzejnikach,

– zapewnienie odpowiedniej wentylacji ładowanego urządzenia (np. nie należy nakrywać urządzenia kołdrą podczas snu jeśli ładujemy zazwyczaj wieczorami)

Wspomnę jeszcze o pewnym niekorzystnym dla żywotności akumulatora zachowaniu, z którego wiele osób nie zdaje sobie sprawy, Chodzi o to, by nie pozostawiać podłączonego do  ładowarki smartfonu lub tabletu na całą noc, ponieważ skraca to żywotność akumulatora litowo-jonowego (Li-ion).

Pamiętajmy także, że upadek urządzenia z bardzo cienką i delikatną baterią typu Li-ion na ziemię nie grozi tylko pęknięciem szybki czy porysowaniem urządzenia. Jest to duży wstrząs mechaniczny, który także może doprowadzić do uszkodzenia akumulatora w środku naszego smartfonu.

Wymienione powyżej zachowania mogą zakończyć się przykrymi w konsekwencjach zdarzeniami jak np. wybuch baterii, które z uwagi na swoją siłę mogą nawet w konsekwencji uszkodzić nasze ciało.

Ładowarki do baterii akumulatorowych

Producenci sprzedają często akumulatory nienaładowane. Po kupnie zaleca się przeprowadzić pełny proces ładowania nawet przez całą noc po to, aby być pewnym, że akumulator został w pełni naładowany.

Dla Twojego nowoczesnego smartfonu, tabletu lub laptopa zasilanego akumulatorem litowo-jonowym (Li-ion) kwestia stosowania właściwej ładowarki jest prosta. Należy tylko i wyłącznie używać oryginalnej ładowarki producenta dostarczonej z urządzeniem.

Sytuacja wygląda inaczej, gdy korzystamy z urządzenia, w którym jest bateria akumulatorowa wyjmowana typu AA (popularny paluszek, R06), AAA (mały paluszek, R03) lub typu C (R14) i D (R20).

Tutaj w zależności od tego z jakiego materiału jest wykonana bateria akumulatorowa należy używać ładowarki właściwej dla danego typu i pojemności akumulatora.

Ładowarka do akumulatorów typu NiCd i NiMH

Najtańsze są ładowarki, które ładują dedykowany typ baterii zawsze przez określony czas i najwyższym bezpiecznym prądem. Oznacza to, że czas ładowania jest ściśle dobrany do pojemności ogniwa i jego typu. Dlatego tego typu ładowarki można bezpiecznie i z powodzeniem używać jedynie do baterii do nich przeznaczonych bardzo często sprzedawanych w komplecie: baterie z ładowarką.

Droższym i uniwersalnym rozwiązaniem jest ładowarka posiadająca procesor, który zadba o prawidłowy proces ładowania baterii. Tutaj procesor określi potrzebny czas ładowania, prąd ładowania dla każdego z cyklu ładowania i zadba o to, by baterie zostały w pełni naładowane niezależnie od ich pojemności. Komputerowo sterowany proces ładowania wydłuża czas ładowania do kilku godzin ale gwarantuje wieloletnią żywotność batrii.

Dobrym rozwiązaniem jest gdy ładowarka potrafi sterować każdym kanałem (baterią) przy pomocy mikroprocesora niezależnie tak jak model NC1600 dostępny w sklepie Botland.

Ładowarki do akumulatorów najbardziej zaawansowanych technologicznie typu litowo-jonowych (Li-ion) posiadają często zabezpieczenie w postaci pomiaru temperatury akumulatora.  Dzięki informacji o temperaturze mikroprocesor sterujący procesem ładowania wstrzyma proces ładowania, gdy temperatura akumulatora jest zbyt wysoka i poczeka, aż temperatura spadnie po to, aby bezpiecznie naładować baterię nie doprowadzając do jej uszkodzenia.

Baterie litowo-jonowe (Li-ion) są najlżejsze i najmniejsze z opisywanych. Wymagają specjalistycznych i inteligentnych ładowarek co przekłada się na cenę zarówno akumulatorów, jak i samej ładowarki. Stąd cena nowej ładowarki do laptopa może wynieść nawet kilkaset złotych.

Ładowarka tylko dla typu Li-ion

Mając na uwadze podane powyżej różnice nie powinno już nikogo dziwić, że zawsze musimy sprawdzić czy dana ładowarka obsługuje dany typ baterii.  Włożenie do ładowarki niewspółpracujących baterii jest niebezpieczne i może doprowadzić do przegrzania, zniszczenia baterii, a nawet ich wycieku, wybuchu i pożaru.

UWAGA: Pod żadnym pozorem nie wolno używać ładowarek do akumulatorów NiCd lub NiMH do ładowania baterii Li-ion, chyba że taka informacja jest podana na urządzeniu. Przed tego typu pomyłką zabezpieczają nas sami producenci nie produkując typowych baterii AA, AAA, C i D w wersji Li-ion, dzięki czemu nie będziemy w stanie użyć ładowarki dla akumulatorów NiMH do naładowania akumulatorów Li-ion.

Prosty tester napięcia baterii

Akumulatory Li-ion muszą być ładowane bardzo precyzyjnym napięciem i przekroczenie nawet o 0.1V grozi samozapłonem i pożarem lub wybuchem.

Dobrym pomysłem jest zaopatrzenie się w uniwersalny tester baterii taki jak pokazany na zdjęciu, który można stosować do wielu typów i wielkości baterii. Nie ocenimy za pomocą niego dokładnego napięcia baterii ale z powodzeniem zroientujemy się czy akumulator wymaga już ponownego ładowania.

Na sam koniec muszę przypomnieć, aby zużytych baterii nigdy nie wyrzucać do kubła na śmieci.

Akumulatory i zwykłe baterie zawierają w sobie substancje szkodliwe dla środowiska i muszą być odpowiednio zniszczone. Dlatego trzeba wrzucać je do specjalnych pojemników przy wejściach do sklepów elektrotechnicznych jak i prawie wszystkich centrach handlowych.

W Polsce obowiązek zbierania, przetwarzania, recyklingu i unieszkodliwienia zużytych baterii nakłada ustawa: z 24 kwietnia 2009r (Nr 79, poz. 666)

Podsumowanie zalet i wad akumulatorów

 

  Litowo-jonowy (Li-ion) Niklowo-wodorowy (NiMH)

 

Niklowo-kadmowy (NiCd)

 

Pojemność Dużo większa niż w NiMH– ale nie występują w kształcie AA, A, C lub D Duża (2000-3000 mAh) Mała (500-800 mAh)
Zakres temp 0C / +40C -10C / +40C Duży -20C / +50C
Żywotność (cykle) 500 500 Duża 1000
Efekt pamięciowy Brak Tak, ale mniejszy niż w NiCd Tak
Formatowanie Nie ma – ale nie dopuszczać do rozładowania całkowitego Tak (2,3 cykle na początku) Tak (cykl powtarzać raz w miesiącu)
Napięcie ogniwa 3,6V 1,2V 1,2V
Doładowywanie Tak Nie zalecane Nie zalecane
Cena za opakowanie 4 baterii typu AA 100 PLN i więcej

Sprzedawane na sztuki około 20 PLN, raczej nie sprzedawane w wersji AA

30-40 PLN 20 PLN

Rzadko spotykane w wersji AA, A, w zestawie są łączone akumulatory w grupach

  


Zastosowanie dla ciebie

  • Kup tanie akumulatory typu niklowo-wodorowe (NiMH) o dużej pojemności do każdej zabawki dla dziecka czy latarki lub przenośnego radia
  • Jeśli wciąż używasz telefonu stacjonarnego ze stacją dokującą to kup typ wyposażony w baterię litowo-jonową (Li-ion), którą można doładowywać bez negatywnych konsekwencji, gdy telefon jest często odkładany na stację bazową i ładowany
  • Jeśli jedziesz w delegację to wyposaż się w power-bank na bazie akumulatora typu litowo-jonowego (Li-ion) z pojemnością co najmniej 10000 mAh . Mając ograniczony czas pełnego naładowania baterii przed lotem lub wyjazdem z hotelu, nawet niepełne jej naładowanie, nie spowoduje jej uszkodzenia.

Łukasz Gawryjołek




Bezpieczne fajerwerki dzięki zdalnej detonacji

Fajerwerki powinny być odpalane w sposób bezpieczny zarówno dla podziwiających je ludzi, jak i  dla tego (odważnego),  kto podpala lont. Okazuje się, że i tu technika przychodzi z pomocą oferując zdalny detonator radiowy.

Jest to sprytne i niewielkie urządzenie, które odpali za nas rakietę, petardę czy fontannę w sposób zdalny i przy użyciu pilota zdalnego sterowania. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, jak niebezpieczne są eksplodujące za wcześnie – niemal w naszych rękach fajerwerki oraz jak groźne oparzenia mogą spowodować rakiety skierowane w balkon sąsiada. Nie muszę chyba przypominać, że takie obrazy są bardzo często spotykane na naszych podwórkach podczas każdego Sylwestra, czego efektem są tysiące osób z poważnymi obrażeniami trafiającymi do szpitali. 

Istnieje sposób zdecydowanie bardziej bezpieczny niż samodzielne podpalenia lontu fajerwerków zapalniczką czy zapałkami.  Można bowiem przygotować fajerwerki do odpalania parę godzin wcześniej – nawet za dnia, a system do tego dedykowany pozwoli na ich zdalne wystrzelenie podczas, gdy my będziemy ich lot podziwiać z tarasu czy z za okna.

Zapał elektryczny (dwużyłowy przewód) przymocowany do lontu

Zapał elektryczny

Mowa jest tutaj o elektrycznych zapalnikach radiowych, które doskonale nadają się do  odpalania fajerwerków, rakiet, fontann i innych wybuchowych środków. Elektryczne zapalarki są zasilane bateryjnie napięciem kilku woltów, które przepływa przez specjalne przewody elektryczne (zapały elektryczne) powodując powstanie kontrolowanego – krótkotrwałego małego płomienia na ich końcach. Zapały elektryczne są różnych długości od 30 cm do kilku metrów w zależności w jakiej odległości znajdują się wystrzeliwane fajerwerki od urządzenia. Do każdego lontu fajerwerka trzeba przyczepić jednorazowy zapał elektryczny, którego płomień zapali lont ładunku.

System zdalnej detonacji to proste w obsłudze wielokanałowe (określa ile na raz niezależnych zapałów elektrycznych można podpiąć) urządzenie elektroniczne. Detonator taki kupujemy raz na lata i możemy dzięki niemu bezpiecznie odpalać fajerwerki, nie tylko w Sylwestra, ale przy każdej innej „hucznej” uroczystości.

Poniżej film video, w ktrórym pokazuję jak działa zdalny detonator – PYROFUN 002

 

 

Duży wybór systemów zdalnej detonacji oferuje sklep stacjonarny Marcus-Graf, który oferuje także sprzedaż internetową pod adresem  https://www.sklep-militarny.com.pl.

Firma sprzedaje zdalne detonatory łatwe w obsłudze i wystarczające do bezpiecznego odpalenia fajerwerków: 1 lub  2 kanałowe: PYROFUN 001 za 75 PLN czy PYROFUN 002 za około 100 PLN. Są także systemy 4 kanałowe: PYROFUN 004 za koło 150 PLN lub więcej 8 lub 12 kanałowe. Do każdego zestawu jest dołączony pilot zdalnego sterowania pozwalający na odpalenie z odległości do 50m.

Do wymienionych powyżej detonatorów należy podłączyć tzw. zapał elektryczny, czyli wspomniany wyżej specjalny elektryczny lont wymaganej długości: 30cm za 1.30 PLN, 1m za 1.80 PLN, 2m za 2.60PLN.

 

A jak się detonator sprawdził w praktyce?

Odpaliłem nim dwie baterie fajerwerków w noc sylwestrową 2018 roku. Załączam film pokazujący jak po wciśnięciu przycisku na pilocie, detonator odbiera rozkaz i zapala przez zapał elektryczny przyczepiony lont. Lont  palił się od wewnątrz i doprowadził niewidoczny płomień do baterii fajerwerków. Wszystko odbyło się zgodnie z oczekiwaniami – bezpiecznie – bez potrzeby podpalania lontu.

 

Podsumowywując za 100 PLN możemy odpalać zdalnie nasze rakiety i inne fajerwerki bez obawy o zdrowie. Detonacja nawet jeśli nastąpi za wcześnie na skutek wadliwej petardy to nie wybuchnie nam w twarz. Nie będziemy też narażać się na poparzenia przez odpalane przez sąsiada fajerwerki czy spadające z nieba niedopały.

Naprawdę warto! Zdrowie nasze i naszych bliskich jest warte znacznie więcej niż system zdalnej detonacji (za około 100 PLN), który będzie nam służył latami.  

Jeśli ten artykuł ci się podobał Polub nas na Facebooku i zapisz się do Newslettera.

Łukasz Gawryjołek, iLutan


Zastosowanie dla Ciebie

  • jeśli obawiasz się o swoje dzieci, które narażają swoje zdrowie odpalając fajerwerki to kup zdalny detonator i pozwól im samemu zdetonować je zdalnie przez naciśnięcie przycisku na pilocie
  • jeśli obawiasz się, że po spożyciu alkoholu na zabawie podpalenie lontu rakiety będzie utrudnione to kup sobie zdalny detonator
  • często wietrzna pogoda lub padający deszcz bardzo utrudniają podpalenie lontu rakiety, stąd powyższy system wykona tę pracę za nas 
  • ja osobiście wybrałem taki system z dwóch powodów: bezpieczeństwa własnego i rodziny oraz sympatii do rozwiązań technicznych, jakim bez wątpienia jest odpalenie zdalne fajerwerków na Sylwestra



Podgrzewany podjazd i chodnik gwarancją braku śniegu i lodu

Zbliża się zima, okres niskich temperatur, opadów śniegu i powstawania przysłowiowej szklanki na chodnikach, a na dachach zalegającego śniegu i sopli lodu.  Zalegający śnieg i lód są przyczyną bolesnych upadków lub złamań kończyn przechodniów oraz obić karoserii samochodów na śliskich zjazdach i podjazdach.

Zima to również okres radości dla dzieci i czas ciężkiej pracy dla właścicieli nieruchomości odpowiadających za oczyszczanie ze śniegu chodników. Jednak w dzisiejszych  czasach automatyzacji wszystkich procesów naszego życia – w tym odśnieżania, wcale tak nie musi być.

Sytuacja niebezpieczna występuje, gdy ubity i wyślizgany śnieg zalega na chodniku, zewnętrznych schodkach przed budynkiem czy zjazdach do garażu. O poślizgnięcie się i upadek jest naprawdę łatwo, a konsekwencje zdrowotne mogę być nieprzewidywalne. Trudne okazuje się wyjechanie z garażu, jeśli podjazd jest oblodzony i łatwo może dojść do utraty kontroli nad autem i uszkodzenia karoserii.

Niestety, wypadek do jakiego może dojść w związku z zaniedbywaniem odśnieżania w powyżej opisanych sytuacjach może mieć konsekwencje nie tylko zdrowotne, ale i finansowe związane z roszczeniami i odszkodowaniami poszkodowanej osoby.

Prawo w Polsce jasno określa, że za chodnik przed nieruchomością odpowiada jej właściciel, a więc odśnieżanie czy skucie lodu na chodniku leży w odpowiedzialności właściciela lub też organu, który go zastępuje jak np. zarządcy nieruchomości, spółdzielni mieszkaniowej lub wspólnoty. Więcej aspektów prawnych dot. zgłaszania odszkodowania i obowiązków właścicieli znajdziesz pod linkiem.

Schody ogrzane przez system DEVI

Odśnieżanie chodnika wcale nie musi oznaczać żmudnej fizycznej pracy za każdym razem, kiedy spadnie śnieg lub spada temperatura za oknem i istnieje prawdopodobieństwo oblodzenia powierzchni schodów czy chodników. Życie ułatwią nam grzewcze systemy

elektryczne ułożone pod chodnikiem, schodami czy zjazdem do garażu. Do ogrzewania używa się specjalnych kabli lub mat grzejnych takich jak oferuje marka DEVI, wchodząca w skład grupy Danfoss.

Jak to działa? Maty grzejne czy też kable grzejne należy ułożyć pod powierzchnią chodnika, schodków czy podjazdu. Oczywiście o ile to możliwe prace najlepiej przeprowadzić podczas budowy lub w czasie generalnych remontów. Raz zainstalowane elementy grzejne wystarczą na dziesiątki lat, gdyż są bardzo wytrzymałe. Można je bez problemu układać pod każdą nawierzchnią, w tym bezpośrednio zalewając betonem czy gorącym asfaltem lub po prostu umieścić pod terakotą, płytą chodnikową czy kostką. Tak ułożone elementy grzejne będą grzać podłożę i powierzchnie na którą spada śnieg czy zamarza woda. Ciepło pochodzące od elementów grzejnych spowoduje podniesienie temperatury podłoża i stopienie śniegu z lodem, a następnie odparowanie wody zapewniając „czyste” i bezpieczne podłoże.

Niebagatelne znaczenie ma tu prawidłowe ułożenie przewodów zwłaszcza odpowiednia odległość pomiędzy nimi i sposób w jaki należy je prowadzić. Każdy producent szczegółowo opisuje jak należy wykonać proces instalacyjny, aby moc elektryczna dostarczona do kabli zapewniła stopienie lodu i śniegu. Dochodzą jeszcze do ustalenia kwestie odpowiedniego promienia gięcia kabli, przyłącza i wiele innych zagadnień opisanych w dokumentacji instalacyjnej.

Podjazd ogrzewany przez system DEVI

O ile dla ogrzewania chodników czy schodów musimy ogrzewać całą powierzchnię (to jest od krewężnika do krawężnika) to w przypadku ogrzewania podjazdów wystarczy ogrzać tylko tor, po którym będą poruszać się opony naszego auta. Powierzchnia podgrzania znacznie się zmniejsza, a i tak zapewni przyczepność kół naszego samochodu podczas zjazdu czy podjazdu.

Dla stromych podjazdów należy przewidzieć odprowadzenie wody dla stopionego śniegu w najniższym punkcie zjazdu. Zwracam uwagę na fakt, żeby odprowadzenie wody za pomocą kratki z rynną umieszczoną wzdłuż zjazdu też wymaga ogrzewania. W ten sposób zapewnimy, że woda po roztopionym śniegu odpłynie i nie zamarznie ponownie na kratce ściekowej, gdzie koła naszego samochodu wpadną w poślizg.

Ułożenie przewodów grzejnych pod zjazdem

Jednym z najważniejszych parametrów jaki należy uwzględnić przy doborze to moc elektryczna przewodów i ich długość odpowiednio przeliczona do powierzchni ogrzewanego podłoża. Przyjmuje się, że minimalna moc wymagana do ogrzania jednego metra kwadratowego powierzchni to 300W przy założeniu, że kable będą ułożone w odstępie około 10 cm od siebie.

Z tego wynika, że aby ogrzać 3 m dojście do domu o szerokości 1.5m potrzeba minimum 1350W (4,5m2 * 300W). Jeśli do tego doliczymy zjazd do garażu o długości 6m (2 x 0.5m x 6m = 6m2) to daje 1800W. Łącznie 3,15kW.

Opisane powyżej systemy grzewcze powinny włączyć się samoistnie zawsze, kiedy tylko temperatura mierzona na kontrolowanej nawierzchni spadnie poniżej +1C / +3C, a czujnik wilgotności zamontowany także w podłożu stwierdzi opad śniegu lub zaleganie wody, czyli wilgotność powyżej 50%. Do tego celu producenci oferują własne regulatory takie jak proponowane przez DEVI: DEVIreg 850,  DEVIreg 610, DEVIreg 330 czy DEVIreg 316

DEVIreg 850 wraz z czujnikami

DEVIreg 850 to zaawansowany dwustrefowy termostat przeciw-zamrożeniowy współpracujący z maksymalnie czterema zintegrowanymi gruntowymi czujnikami wilgoci i temperatury potrafiący kontrolować odtajanie podłoża czy dachów i rynien. Ciągły pomiar temperatury i wilgotności w gruncie gwarantuje precyzyjną identyfikację chwili, w której pojawia się śnieg lub lód na podłożu wymagający stopienia, a co za tym idzie ekonomiczną pracę systemu, który pracuje tylko w sytuacji, kiedy naprawdę jest to potrzebne. Następnie po rozpoczęciu grzania system sprawdza wilgotność i utrzymuje grzanie do chwili, w której stwierdzi, że nie ma już ani śniegu, ani wody na powierzchni doprowadzając do całkowitego „wyczyszczenia” podłoża.  Sterownik DEVIreg 850 nie dopuści do przemrożenia gruntu i załączy grzanie nawet jeśli nie będzie żadnych opadów śniegu przy długo utrzymujących się temperaturach ujemnych. Dzięki temu czas potrzebny do stopienia śniegu czy lodu będzie wciąż krótki w sytuacji, kiedy nagle spadnie śnieg czy zacznie padać deszcz.

Aby system działał sprawnie musi się załączać w dzień i w nocy w sposób automatyczny na podstawie informacji odebranej z czujnika wilgoci i temperatury. Tylko ciągły monitoring warunków fizycznych interesujących nas powierzchni pozwoli utrzymać nieoblodzone podłoże przez cały czas. Z tego powodu nie jest zalecane odciananie zasilania systemu w okresie zimy nawet podczas naszej długiej nieobecności, np. w czasie ferii zimowych.

Stała praca systemu w okresie zimy podnosi nasz komfort nie tylko fizyczny, ale i psychiczny. Nie musimy usuwać śniegu czy kruszyć lodu sami czy zlecać to osobom trzecim. System będzie czuwał przez 24 godziny 7 dni w tygodniu niezależnie od tego czy jest to święto czy dzień powszedni, a co za tym idzie nasze i innych bezpieczeństwo będzie zagwarantowane.

Łukasz Gawryjołek, iLutan


Zastosowanie dla Ciebie

  • jeśli nie masz czasu rano lub nie sprawia ci przyjemności „gimnastyka” z łopatą to koniecznie zainwestuj w system automatycznego odśnieżania
  • jeśli masz stromy podjazd/zjazd do garażu to zainstalowanie ogrzewania tylko w tej części, po której toczą się koła auta podniesie bezpieczeństwo i komfort
  • jeśli chodnik przed twoją posesją należy do ciebie, a ty jako właściciel nieruchomości zawsze jako pierwszy odpowiadasz za jego stan to zainstalowanie systemu ogrzewania chodnika przyczyni się do uniknięcia nieprzyjemnych roszczeń i odszkodowań przechodnia, a tobie pozwoli „spać” spokojnie